newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. M. Donato/FC Bayern-Pool/Bongarts/Getty Images

Trzeci najdroższy transfer w historii futbolu stał się jak gorący ziemniak. Barcelona najchętniej by się go pozbyła, ale nikt nie zapłaci tyle, ile oczekuje. Jednocześnie umiejętności Philippe Coutinho świadczą o tym, że mógłby być topowym piłkarzem na świecie. W Brazylijczyku widzę wiele cech wspólnych z Piotrem Zielińskim.

Coutinho znalazł się na rozdrożu. Trudno powiedzieć, co w obecnej sytuacji byłoby najlepsze dla jego kariery. Najdroższy transfer w historii Barcelony stał się pierwszym aktywem na sprzedaż w trudnych czasach, a zarazem jego wartość leci na łeb, na szyję. Nie przez drastyczny spadek możliwości, bardziej niespełnione nadzieje oraz kryzys gospodarczy. Na Camp Nou przekonali się, że to jeden z największych niewypałów transferowych, mimo że wiele wskazywało, jakoby był stworzony do stylu Barcelony.

Hans-Dieter Flick zdążył przekonać się, z kim ma do czynienia. Brazylijczyk ma niesamowite możliwości, świetnie czuje przestrzeń, wykonuje wiele inteligentnych ruchów, z pozoru niewidocznych, którymi otwiera ścieżki swoim kolegom. Korzystają na jego ruchliwości. Mądrze ściąga na siebie uwagę. Ale nadal jest wiele pracy do wykonania w przypadku Coutinho w Bayernie. Przede wszystkim zbyt często przetrzymuje piłkę, uwielbia mieć ją przy nodze, przez co przegapia momenty na przyspieszenie gry. Zwalnia wiele akcji, gdy piłka powinna krążyć, a nie kleić się do jego stopy. Coutinho często prosi o futbolówkę, ale można powiedzieć, że gra wewnątrz swojej strefy komfortu. Bezpiecznie. Brakuje mu przebicia bariery, pokonania pewnej blokady mentalnej, by uwolnić całe pokłady swojego potencjału. Dlatego choć nikt nie kwestionuje jego możliwości, również nikt nie wyłoży na niego oczekiwanej fortuny.

Wiemy na przykład, że w Monachium nie stanie się ważniejszy od nieśmiertelnego Thomasa Müllera. Jest zawodnikiem ważnym, potrzebnym, wykorzystywanym, ale przy takich oczekiwaniach wszyscy patrzą na niego jak na potencjalnego lidera. Jeśli ktoś zawodzi w ofensywie, w pierwszej kolejności patrzy się na niemrawego Coutinho. A on rzadko kiedy wyciąga resztę z przeciętności. Stał się ofiarą wyobrażeń i oczekiwań, bo chłopak z Rio de Janeiro niekoniecznie czuję się swobodnie na świeczniku. Mając w głowie jego zejścia do środka i potężne, podkręcone strzały, miał iść raczej w ślady Neymara niż drastycznie wyhamować po odejściu z Liverpoolu.

„To chłopak, który musi czuć się bardzo dobrze w swoim otoczeniu. Musi odczuwać, że wszystko działa na jego korzyść, aby mógł pokazywać pełnię umiejętności na boisku. Jest bardzo wrażliwy, może trochę niedojrzały” – opowiadali o nim anonimowo pracownicy Barcelony w „El Pais”. Zawsze żył w pewnej bańce. Był bardzo chroniony przez rodzinę i bliskich, którzy odcinali go od krytyki. Starali się stworzyć dla niego dogodne warunki, aby mógł pójść do przodu i nie przejmował się zbędnymi głosami. Coutinho ma 27 lat, jest ojcem dwójki dzieci, staje się coraz poważniejszy, ale nadal jest nieśmiałym chłopcem. Najmłodszym z rodzeństwa, który w przypadku problemów szuka wsparcia i schronienia u starszych braci Leandro i Cristiana. Nie ma w tym nic złego, taki ma charakter, taka jest jego natura. To pozwala mu czuć się wygodnie i komfortowo. A to najważniejsze, by wykorzystywał swój potencjał. Umówmy się – technicznie, jeśli chodzi o dryg, wizję gry czy czucie piłki, to niewielu zawodników wymienilibyśmy ponad Coutinho.

Jego przypadek w wielu aspektach przypomina mi ten Piotra Zielińskiego. Również skrytego, spokojnego, ale niesamowicie zdolnego pomocnika. To zbliżone portrety. Nie odstaje umiejętnościami od najlepszych środkowych pomocników świata, ale często staje się ofiarą spirali nieuzasadnionych, nakręcanych oczekiwań. Żąda się od niego czegoś, co nie wpisuje się w jego charakterystykę. Nie dostrzega tego, za co cenią go kolejni fachowcy na ławce trenerskiej. Kiedyś mocno brał to do siebie, w ostatnich latach nauczył się z tym żyć. Podobnie jak Brazylijczyk – najlepiej odnajduje się na boisku i w tym zamkniętym świecie rodzinnym, gdzie może czuć się swobodnie i wyrażać siebie.

Dla tego typu piłkarzy najważniejszy jest spokój. Z Monachium również dochodzą głosy, że Coutinho ma bardzo kruchą psychikę i szybko potrafi się załamać. Niektórzy nie kryją tego publicznie. Ostatnio tak wypowiadała się legenda Bayernu Giovane Elber: „Myślę, że jest osobą, która bardzo łatwo daje się przytłoczyć, gdy sprawy nie idą po jej myśli. Nie jest gościem, który pomyśli: ja jestem Coutinho i zaraz to naprawię. Są tacy zawodnicy, oni od razu myślą: odmienię to wszystko, wygram nam to spotkanie. A inni odsuwają się w cień. Brakuje mu agresywności i tego zdecydowania, a szkoda, bo jest naprawdę świetnym piłkarzem. Łatwo nim wstrząsnąć”. I w zasadzie trudno nie zgodzić się z taką analizą. Jest typem lidera, który zagra takie prostopadłe podanie, na jakie nikogo innego nie byłoby stać, ale kiedy mury zaczynają się kruszyć, nie wyjdzie przed szereg i nie pociągnie za sobą tłumów.

Krytyka też mocno na niego działa. Nie rozumie jej, uważa za niesprawiedliwą, zdarza się, że go przytłacza. Przecież to Coutinho stał się znany z cieszynki zatykania uszu po zdobytej bramce. I to na Camp Nou jako zawodnik Barcelony, na co publiczność zareagowała fatalnie. Jakby wytaczał im wojnę. „Nigdy nie brakowało mi do nikogo szacunku w piłce ani poza nią” – tłumaczył Brazylijczyk. Leo Messi oraz Luis Suarez byli mocno po jego stronie. Nie związali się z nim tak jak z Neymarem, lecz starali się, aby odnalazł się w Katalonii. A nawet kiedy Barcelona wygrała 3:0 z Liverpoolem u siebie, Coutinho spotykał się z gwizdami swoich fanów, gdy dotykał piłki. Bardzo często, zbyt często, więc w 60. minucie Ernesto Valverde wprowadził za niego Semedo. To go zmiotło. W rewanżu też zszedł po godzinie gry. Nie mógłby się po tym podnieść. Doszło do tego, że Messi w pierwszym spotkaniu gestami uspokajał kibiców i nakazywał im przestać gwizdać.

Każdy jest innym typem człowieka. Szatnia to mieszanka najróżniejszych charakterów. Wariatów i cichych, wrażliwych artystów. Dlatego sztuką jest stworzenie im odpowiednich warunków, aby mogli tworzyć. Może paradoksalnie gra przy pustych trybunach będzie czymś, co pozwoli odżyć Coutinho? Na inaugurację z Unionem Berlin go nie zobaczymy z powodu urazu kostki. Ale kiedy przyjdzie do powrotu Ligi Mistrzów, wszyscy będą na niego liczyć. Może właśnie pojedna się z wielkim futbolem za zamkniętymi drzwiami? Możliwości nikt mu nie odmówi. Kwestia kto znajdzie drogę, by Brazylijczyk czarował na miarę swojego talentu. Jednym z wyjść jest współpraca z Quique Setienem, gigantycznym fanem jego umiejętności, który słynie z namawiania piłkarzy do ryzyka. Setien marzy o takim zawodniku, Barcelona raczej o odzyskaniu części zainwestowanych milionów.

#Bayern Monachium
#bundesliga
#Coutinho

Najnowsze

Tęsknota za dawną piłką. Czego angielscy kibice szukają w Bundeslidze? (WYWIAD)

Dlaczego angielscy kibice latają na Bundesligę? Za czym tęsknią? Co takiego widzą w Niemczech, że nawet specjalny fanzine o nich puś ...

#bundesliga
#Feargal McEvoy

Akcja #bundesBACK w pełni, czyli nikt was tak nie przygotuje na powrót piłki

Kiedy tylko poznaliśmy datę powrotu Bundesligi, chcieliśmy zrobić wszystko, aby jak najlepiej wprowadzić was w klimat i specyfikę li ...

#BundesBACK
#bundesliga

Z archiwum newonce.sport: FOOTCALL #1. Łukasz Piszczek daje wykład z taktyki i eliminowania słowa „nie” (WYWIAD)

Z okazji powrotu Bundesligi przypominamy pierwszą rozmowę z cyklu "FootCall", jaka pojaw ...

#footcall
#BundesBACK
#łukasz piszczek

Kto jest w Bundeslidze ŁKS-em, a kto Koroną? Przewodnik ekstraklasowego kibica

Jeszcze przez dwa tygodnie, zanim ruszy ekstraklasa, polscy kibice spragnieni futbolu będą skazani wyłącznie na Bundesligę. Specjaln ...

#bundesliga
#ekstraklasa
#Przewodnik

HIT THE BAR #9: Wraca Bundesliga, czyli Lewandowski również. Co w Bayernie piszczy?

Przed restartem Bundesligi Michał Trela i Michał Gutka rozmawiają w programie Hit The Bar o sytuacji Bayernu Monachium i celach Robe ...

#Bayern Monachium
#BundesBACK
#bundesliga

Jak Guardiola niósł kaganek oświaty w Bayernie i nakręcał obsesję Lewego

Pep Guardiola nie wygrał z Bayernem Ligi Mistrzów, ale unowocześnił myślenie w stolicy Bawarii. Zaszczepił obsesję doskonałości u wi ...

#Bayern Monachium
#bundesliga

Drzwi do wielkiej piłki są za ścianką. Łukasz Fabiański gościem audycji Futbol i Cała Reszta (PODCAST)

Kolejny świetny gość w „Futbol i Cała Reszta”. Tym razem Przemek Rudzki i Arek Sitarz ro ...

#arek sitarz
#fabiański

Premier League TOP 5: razem zawsze raźniej, czyli najlepsze duety napastników

W kolejnej odsłonie cyklu Premier League TOP 5 znów oddajemy pole do popisu graczom ofensywnym. Dziś czas na najlepsze duety snajper ...

#duety napastników
#premier league

Fortuna i Die Toten Hosen. Nierozerwalny związek klubu i kapeli rockowej

Finansowali zakup nowego napastnika, zostali głównym sponsorem, gdy nikt inny nie chciał nim być, inwestowali w projekty kibicowskie ...

#bundesliga
#Die Toten Hosen
POKAŻ WIĘCEJ