newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
fot. Alex Livesey/Getty Images

Czasem wyobrażam sobie ligę, w której – oprócz Juergena Kloppa w Liverpoolu i Pepa Guardioli w Manchesterze City – są jeszcze Arsene Wenger w swoim najlepszym czasie, Jose Mourinho z buta wchodzący do Anglii i Alex Ferguson prowadzący Manchester United. Działoby się, co? Najbardziej brakuje mi Szkota. Aż trudno uwierzyć, że minęło już siedem lat od jego pożegnania z Old Trafford.

A przecież to było jak wczoraj. Miałem okazję komentować jego ostatni mecz na Old Trafford. Po blisko 27 latach, w pochmurnej scenerii, sir Alex żegnał się z tymi, którzy na początku w niego nie wierzyli, ale potem pokochali. Kiedy stał na środku murawy z mikrofonem w ręku, łzy nie były potrzebne. Niebo płakało za niego.
Tydzień później kończył już na dobre, szalonym meczem zremisowanym 5:5 z West Bromwich Albion. 19 maja 2013 roku to jedna z najważniejszych dat w historii angielskiej piłki, a obiekt The Baggies, The Hawthorns, stał się mimowolnym świadkiem tego wydarzenia. Nikt nie przeczuwał wtedy, że pustka, jaką zostawi po sobie Ferguson, przez długie lata okaże się niemożliwa do wypełnienia. Szczerze mówiąc, gdy powiedział „do widzenia”, coś mi podpowiadało, że pewnego dnia wróci, powie, jak Michael Jordan, „I am back”. Szczególnie to wrażenie towarzyszyło mi w momentach, w których United naprawdę cierpieli. Okazało się jednak, że nigdy to nie nastąpi.

LIVERPOOL – TO MUSI BOLEĆ

Miała się zacząć nowa era. Ferguson prosił kibiców o wsparcie dla nowego menedżera, Davida Moyesa, naprawdę wierząc, że rodak godnie go zastąpi. Nigdy nie przewidziałby przyszłości, tych siedmiu kolejnych lat, w których jego ukochany klub będzie szamotał się w walce z samym sobą, próbując odzyskać blask, jaki sam mu nadał.
Dwa sezony z rzędu bez trofeum – rzecz niegdyś niewyobrażalna dla przeciętnego kibica United, stała się faktem. W latach 1985-89 zdarzyła się Czerwonym Diabłom seria czterech kolejnych kampanii bez pucharów i mistrzostw, ale z perspektywy „tłustych kotów”, fanów nasyconych triumfami kolejnych ekip Fergusona, trudno uważać tamten czas za sensowny punkt odniesienia.
Ktoś mógłby uznać, że nie było aż tak źle. Do klubowej gabloty wpadły przecież nowe błyskotki. Manchester United po przejściu Fergusona na emeryturę zdobył Puchar Anglii, dość mało znaczący Puchar Ligi, a także wygrał Ligę Europy. Sześć pełnych sezonów, trzy trofea. Jak na giganta z takimi ambicjami i taką historię – nie za dużo.

Najbardziej może boleć to, co dzieje się na krajowym podwórku. od abdykacji Fergiego United kończyli ligę ze średnią stratą do mistrza, wynoszącą 21,5 punktu. Ostatnie trzy sezony to prawdziwa masakra – 24 oczka, 19 i wreszcie 32 pkt. Bieżący jest jeszcze gorszy. W momencie przerwania rozgrywek, tracili do Liverpoolu 37 punktów. To musi boleć Fergusona najbardziej, zawsze traktował sprawę rywalizacji z The Reds honorowa, jako tę najważniejszą w życiu, ważniejszą nawet od bitew z Manchesterem City, przynajmniej do momentu, w którym weszli tam z pieniędzmi szejkowie.
Sir Alex ustalił na Old Trafford tak wysokie standardy, że w sumie dość łatwe było do przewidzenia, iż ktokolwiek go zastąpi, może sobie z tak zawieszoną poprzeczką nie poradzić. Aż trudno w to uwierzyć i być może młodsi kibice nawet już tego nie pamiętają, ale kiedy prowadził MUTD, zespół zakończył w top 3 KAŻDY z sezonów Premier League. Natomiast od 2013 roku w czołowej trójce znalazł się tylko raz, za kadencji Jose Mourinho, który słusznie przewidział, że uznać to należy za sukces. Średnia punktowa United w poszczególnych kampaniach ligowych strasznie spadła. Tych ostatnich sześć sezonów to 69,3 pkt., poprzednich 18 sezonów, z 38 meczami w rozgrywkach – 82,7 pkt. Aż trudno przy tym uwierzyć, że w ciągu minionych sześciu lat Manchester United wydał na piłkarzy blisko miliard funtów (bez 40 mln).

WRACAJ JUŻ DO SZKOCJI

Mistrzostwa Anglii czy zwycięskie finały Ligi Mistrzów to już przeszłość, do której kibice chętnie wracają przy piwku w pubie, ale rzeczywistość wokół nich diametralnie się zmieniła.
Maj to dla społeczności kibicowskiej z Old Trafford ważny miesiąc, bo przecież nie tak dawno stuknęła inna ważna rocznica – pierwszego trofeum wywalczonego przez Fergusona. Był nim Puchar Anglii w 1990 roku, w sezonie, w którym United kończyli ligę na 13 miejscu, a coraz więcej osób miało wątpliwości, czy menedżer, którego zatrudniono, jest dobrym pomysłem. Ludzie dzwonili do rozgłośni radiowych, pisali listy do gazet i do samego klubu. Domagali się dymisji tego człowieka, nie wierzyli w powodzenie misji. Dlatego ten Puchar był tak istotny. Sir Alex sięgnął potem po wszystko co dało się wygrać, ale właśnie FA Cup z 1990 roku stał się pucharem-ikoną, przepowiednią pięknej przyszłości. Hasło z jednego z banerów, wywieszonych na Old GTraffoprd, a skierowanych do niego: „Trzy lata wymówek…” przestało obowiązywać. Jednak nawet zdobycie Pucharu Anglii nie sprawiło, że nagle wszyscy zaczęli wierzyć w szkockiego menedżera. – Następnego dnia otworzyłem jedną z gazet i przeczytałem: „Ok, udowodniłeś, że możesz zdobyć FA Cup, a teraz już wracaj do Szkocji. Nigdy tego nie zapomniałem”.

Ferguson, tak jak Michael Jordan, niejednokrotnie właśnie w małych wojnach z kolejnymi wrogami pojawiającymi się na horyzoncie, szukał inspiracji do zwycięstw. Często budował oblężoną twierdzę – on i jego drużyna przeciwko wszystkim: ekspertom telewizyjnym, takim jak Alan Hansen, kibicom, którzy na chwilę zwątpili, czy trenerom rywali. Każdy gest czy negatywne słowo pod adresem jego lub jego klubu, czyli jego rodziny, mogło być zapłonem. Z czasem inni nauczyli się uważać, co mówią i piszą.

NIGDY WIĘCEJ NIE MÓW TAK DO MOJEGO SYNA

W maju 2013 roku, kiedy kończył przygodę z United, miał na koncie 38 trofeów, w tym zdobyte na pożegnanie 13 mistrzostwo Premier League. Niektórzy twierdzą, że nie zostawił gruntu pod kolejne sukcesy, że budował zespół pod siebie, z sezonu na sezon udoskonalając maszynę, która prowadził, coś jak teamy w Formule 1. Ale czy ktoś zostawił jemu świetnie funkcjonujący, wygrywający mecz za meczem, Manchester United?

Wszyscy tęsknimy, staruszku. Za twoimi wojenkami z innymi wielkimi menedżerami, za pokazywaniem na zegarek i wywieraniem presji na sędziach, za obrazkiem, na którym żujesz gumę. Niedawno serwis BBC przypomniał historie kilku ludzi, którzy opowiadali o swoich relacjach z Fergusonem. Owen Coyle śmiał się, wspominając, jak Szkot zażyczył sobie dwie butelki dobrego czerwonego wina, kiedy on i jego sztab wpadną do Burnley. The Clarets wygrali i Fergie musiał popić nimi tę gorycz, a Coyle bał się, że wino nie będzie jak trzeba, choć szef ich PR-u wydał na każda 400 funtów. Na szczęście smakowały.

Darren Fletcher z rozbawieniem wspominał konwersację jego mamy z Fergusonem. Piłkarz chciał iść do Newcastle United i nagle do jego domu zadzwonił menedżer Manchesteru United. Było późno, odebrała siostra Fletchera. Kiedy przekazała Darrenowi słuchawkę, ten był blady jak ściana – Ferguson robił telefoniczną wersję suszarki. Widziała to matka pomocnika i przejęła łącze. – Nigdy więcej nie mów tak do mojego syna! – krzyknęła i odłożyła słuchawkę.
Fletcher zbaraniał. Ale Ferguson był uparty, zadzwonił raz jeszcze, a twardość tej kobiety bardzo mu się spodobała. Po minucie zadzwonił jeszcze raz. – Przepraszam bardzo pani Fletcher, lubimy pani syna, naprawdę. Przylatuję do państwa najbliższym lotem do Edynburga! – pokajał się przed panią domu.
Ta rozejrzała się po kuchni i – dochodząc do wniosku, że nie zdąży posprzątać – rzuciła:
– Nie, nie przylatujesz. On przyleci do ciebie!

SZACUNEK DO KIBICÓW

Uwielbiał osobiście dopinać sprawy transferowe. Ale także motywować piłkarzy, inspirować ich. Nienawidził, gdy nie umieli okazać fanom szacunku. Patrice Evra wspominał ostatnio, jak podczas przygotowań do sezonu, zmęczeni po ciężkim treningu, weszli do autokaru, nie zatrzymując się przy kibicach. Jednocześnie obserwowali Fergusona, który rozdaje autografy. Robił to przez 45 minut, podpis dostał każdy. Wreszcie ktoś z piłkarzy rzucił: – Nareszcie boss skończył, zaraz pojedziemy.
Kiedy wparował do autobusu, nie było czego zbierać. „Suszarkę” dostali wszyscy. Komunikat był krótki: w tej chwili do nich pójdziecie. Musieli zrobić to samo co on.
Niekiedy jego przemowy w szatni trwały kilkanaście sekund. Przed jednym ze starć z Arsenalem powiedział: – Chłopaki, jest niedziela, słoneczko świeci. Nie chcę, żebyście mi tę niedzielę spierdolili.

Zazwyczaj takie prośby wystarczały.

#alex ferguson
#Manchester United
#old trafford
#premier league
#sir alex

Najnowsze

Justin Bieber niemieckiej piłki. Mario Goetze i kariera, która trwała cztery lata

W wieku 22 lat patrzył na świat z pozycji Chrystusa z Rio. Jego buty wylicytowano za dwa miliony euro. Dziś leżą w Muzeum Niemieckie ...

#Borussia Dortmund
#bundesliga

Jeśli nie umiesz się kiwać, to biegaj szybciej. Mateusz Klich gościem audycji Futbol i Cała Reszta (WIDEO i PODCAST)

Niewielu jest w Polsce piłkarzy, którzy tak otwarcie mówią o tym co myślą. Rozmowy z Mat ...

#mateusz klich
#Futbol i cała reszta

Zdecydowanie nie tak miał wyglądać ten moment. Aritz Aduriz kończy karierę

Wyobrażał sobie, że wzniesie Puchar Hiszpanii i odejdzie z piłki w chwale jako zwycięzca. Wszystko na to wskazywało, bo Athletic dot ...

#Aritz Aduriz
#Athletic Club
#LaLiga

Thrillery Liverpoolu, maestria Barcelony i pamiętne dogrywki. Najlepsze finały europejskich pucharów w XXI wieku

Gdyby nie pandemia, właśnie przeżywalibyśmy kulminację piłkarskich emocji w tym sezonie. ...

#Liga Europy
#Liga Mistrzów

DETALE I NIUANSE. Barcelona, gdzie wszystko jest na sprzedaż

W kontekście żadnego innego klubu nie pojawia się tyle plotek transferowych co przy Barcelonie. Nic dziwnego, skoro do końca sezonu mistrzowie Hiszpanii muszą uzyskać jeszcze 7 ...

#Arthur Melo
#Barcelona
#LaLiga

HIT THE BAR #10. Wrażenie z powrotu Bundesligi, czy taki futbol da się oglądać? (WIDEO)

Po ponad dwóch miesiącach czekania mogliśmy wreszcie spędzić weekend z piłką, więc Dominik Piechota i Paweł Grabowski podzielili się ...

#Hit The Bar
#bundesliga
#BundesBACK

Premier League TOP 5: jak zrobić dobre wrażenie, czyli najlepsze pierwsze sezony menedżerów w nowych klubach

Tym razem w cyklu Premier League TOP 5 przyszła pora na trenerów. Wybieramy najlepsze pi ...

#najlepsze pierwsze sezony menedżerów w nowych klubach

Muzyczne życie po karierze. Reprezentant Niemiec, który zamienił boisko na scenę

Występował przed AC/DC i Roxette. Jego piosenki lądowały na ogólnokrajowych listach przebojów. Andreas Goerlitz trzy razy wygrał z B ...

#Andreas Goerlitz
#bundesliga
#muzyka

„The Last Dance” podnosi poprzeczkę. Wpływ Jordana niczego nie umniejsza tej świetnej produkcji (KOMENTARZ)

Jak wielu w ostatnich tygodniach, dałem się porwać w "Ostatni Taniec" z Michaelem Jordan ...

#Michael Jordan
#NBA
#The Last Dance
POKAŻ WIĘCEJ