newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. G Fiume / Maryland Terrapins / Getty Images

Gdy nowe zasady wejdą w życie, zawodnicy występujący w akademickiej lidze NCAA po raz pierwszy będą mogli otrzymywać pieniądze z praw do swojego wizerunku. Najwyższy czas. Dotychczasowe zasady często krytykowano i nazywano wręcz „niewolnictwem XXI wieku”.

W żadnym innym kraju na świecie rozgrywki akademickie nie cieszą się tak wielkim zainteresowaniem jak w Stanach Zjednoczonych. Stadiony futbolowe uczelni mają po 100 tysięcy miejsc. Koszykarski turniej March Madness – odwołany w tym roku z powodu pandemii – przyciąga przed telewizory miliony widzów. Przed jego rozpoczęciem celebryci, eksperci i politycy, na czele z prezydentem Barackiem Obamą uzupełniają swoje turniejowe drabinki. Niektórzy kibice identyfikują się z college’ami bardziej niż z drużynami zawodowymi, szczególnie jeśli w okolicy takowej nie ma lub daną szkołę kończyli.

Rozgrywki NCAA pokazuje telewizja i transmisje cieszą się dużą popularnością. Sobota to przecież święty dzień akademickiego futbolu. March Madness generuje miliard dolarów z samych praw telewizyjnych oraz reklam. To więcej niż Super Bowl. A mimo tego zawodnicy nie oglądają z tego ani grosza.

To się jednak może już niebawem zmienić. NCAA poinformowała o planach wprowadzenia zasady, dzięki której gracze z uczelni po raz pierwszy będą sami mogli zarządzać swoim wizerunkiem i czerpać z tego tytułu zyski. To jeszcze nie rewolucja, ale już potrzebny przełom.

 

Wcześniejsze regulacje były możliwe dlatego, że NCAA stworzyła fikcyjny termin na to, by obronić swoje zasady. W 1964 powstała definicja „student athlete”, czyli studenta-sportowca, który nie mógł dostawać za grę żadnych pieniędzy. Broniono się tym, że po pierwsze nagrodą dla niego są same występy na uczelni, która opłaca mu drogie stypendium sportowe. Po drugie, tłumaczono, że to obrona wartości czystej sportowej rywalizacji amatorów. Po trzecie, gdyby można było zarabiać z praw do wizerunku, czołowi gracze mieliby nieuczciwą wg NCAA przewagę nad słabszymi kolegami z drużyny. Po czwarte, argumentowano, że przecież i tak gracze dostają się później do zawodowych lig i tam dostają tyle pieniędzy, że są ustawieni do końca życia. Gra na uczelni powinna być więc darmowa.

To jednak tylko jedna strona medalu. Przecież nie wszyscy przejdą na zawodowstwo. Ba, uda się to ledwie małemu procentowi. Stypendium to też marna zapłata dla kogoś, kto musi łączyć zajęcia i egzaminy z reżimem treningowym, grą w drużynie, podróżami i wszystkim, co związane z uprawianiem sportu. W efekcie gracze zapisują się na przedmioty typu język suahili, z którego nie wynoszą kompletnie nic, ale łatwo go zaliczyć. Poza tym, skoro sport akademicki ma być amatorski, to dlaczego NCAA sprzedaje za ogromne pieniądze prawa telewizyjne, wciska wszędzie reklamy, a trenerzy szkolnych drużyn zarabiają dziesiątki milionów dolarów? Kilka lat temu wszystkie kontrowersje z tym związane poruszył w swoim programie w HBO John Oliver. Warto poświęcić te ponad 20 minut, by głębiej wejść w temat i zrozumieć, dlaczego zmiany są tak ważne.

Dawne prawa prowadziły do takich absurdów jak to, że student może sprzedawać koszulki uczelnianej drużyny z nazwiskiem zawodnika i zarabia za to kilka dolarów za godzinę. Ale już sam zawodnik nie ma nawet ułamka procenta z praw do swojego wizerunku. Albo jeśli gracz podpisze się na koszulce czy czapeczce jakiemuś kibicowi, ten może ją sprzedać z dużym zyskiem na eBayu, ale już sportowiec zostanie ukarany za handlowanie wizerunkiem.

Ale było jeszcze gorzej. Kiedy jednemu z koszykarzy zmarli rodzice i musiał lecieć do rodzinnego stanu na pogrzeb, trener postanowił zawieźć go na lotnisko i postawił mu obiad, zanim pożegnał go przed wylotem. NCAA to się jednak nie spodobało. Związek wkroczył i ukarał gracza, trenera oraz szkołę. Podwózka na lotnisko i obiad zostały uznane jako nieuczciwy zysk. Przecież nikt nie może otrzymać czego, co jest ponad stypendium i rzeczy, które dostają koledzy z drużyny.

Nowe przepisy NCAA to jednak tyleż przejrzenie na oczy, co reakcja na działania innych lig. W koszykówce, gdzie kilkanaście lat temu wprowadzono obowiązek spędzenia przez gracza co najmniej jednego roku na uczelni przed przystąpieniem do NBA, zasady obchodzono od dawna. Każdy potencjalny nowy Kevin Garnett, Kobe Bryant czy LeBron James – koszykarze, którzy do ligi trafiali prosto ze szkoły średniej – zamiast iść na rok do college’u, kombinowali. Niektórzy wyjeżdżali na rok do Europy, Australii lub Chin, gdzie po sezonie nie byli już traktowani jako ktoś, kto nie grał na uczelni, a jak każdy inny zawodnik, który aspiruje z tych lig do NBA.

Teraz doszła jeszcze nowa inicjatywa. NBA stworzyła G-League, osobną ligę rozwojową dla młodych koszykarzy. Jalen Green, typowany przez ekspertów jako numer 1 draftu NBA 2021, już poinformował, że do niej przystąpi. Po co ma spędzić dla zachowania pozorów rok na uczelni, skoro może pograć w G-League i w tym czasie zarobić około 500 tysięcy dolarów, nim przeniesie się do NBA?

W nowych przepisach są jednak małe haczyki. Owszem, gracze z uczelni mogą teraz występować w reklamach, sprzedawać prawa do wizerunku, monetyzować takie potencjalne przedsięwzięcia jak własne podcasty, kanały na YouTube czy posty w social media, a nawet produkować gadżety ze swoim wizerunkiem, jednak są obostrzenia. Nigdzie nie mogą posługiwać się logami i brandem NCAA oraz swoich uczelni. Szkoły nie mogą również takich działalności promować. To sprawia, że skorzystają na tym tak naprawdę tylko ci najwięksi, którzy i tak zrobią później zawodową karierę. Tacy jak Joe Burrow czy Tua Tagovailoa, wybrani wysoko w tegorocznym drafcie NFL, którzy już na uczelni byli na tyle znani, by móc na tym zarabiać. Ale NCAA niebawem może pójść dalej, szczególnie, że niektóre stany – jak Kalifornia – już ustanowiły własne prawa. Te podważają słuszność archaicznych przepisów NCAA o „student athletes” i fikcyjnym przekonaniu, że zapłatą dla sportowca jest stypendium. Zawodnicy kalifornijskich uczelni od ponad roku już mogą czerpać zyski z handlowania swoim wizerunkiem.

Niektórzy nazywają proponowane zmiany jedynie półśrodkiem, jednak niewątpliwie to krok we właściwym kierunku. Trudno oczekiwać, by organizacja, która od blisko 60 lat szła w zaparte, nagle zdecydowała się na rewolucję. Na razie samo dostrzeżenie potrzeby reform to dobry sygnał.

#NCAA

Najnowsze

Plan już bez białych plam. Wszystko, co trzeba wiedzieć o powrocie Bundesligi

Najpierw tydzień zbiorowej kwarantanny, później kolejne testy na obecność koronawirusa i w przyszłą sobotę derby Zagłębia Ruhry. Tak ...

#BundesBACK
#bundesliga
#liga niemiecka

Można zdobyć 10 mistrzostw i być niespełnionym? Losy niedocenionego Thiago

Po siedmiu latach w Bayernie Thiago Alcântara przedłużył kontrakt i rozważa nawet zakończenie kariery w Monachium. Zbliża się do trz ...

#Bayern Monachium
#bundesliga

KICK OFF newonce #3: Carragher Challenge – wersja Premier League. Przemek i Michał składają swoje drużyny

W najnowszym Kick Off newonce Przemek Rudzki i Michał Gutka podjęli się wyzwania Jamiego ...

#Carragher Challenge
#kick off

NFL Po Godzinach #5: Wspomnienie Dona Shuli, weterani NFL zmieniają kluby (PODCAST)

W ostatniej audycji NFL Po Godzinach Michał Gutka i jego goście wspominali zmarłego legendarnego trenera Miami Dolphins. Nie zabrakł ...

#Don Shula
#NFL
#NFL po godzinach

Gdzie już zakończyli ligi, gdzie walczą o powrót? Ściąga na czas pandemii

Niektórzy już zakończyli sezon, inni sposobią się do szybkiego powrotu bez publiczności, jeszcze inni chcą wpuszczać na mecze kibicó ...

#La Liga
#premier league
#serie a

DETALE I NIUANSE. U nas nie może być normalnie

Czym dłużej czekam na powrót polskiej piłki, tym bardziej męczy mnie brak powagi w niej. Wojenki o udziały, omijanie zakazów, potajemne treningi, wieczne krętactwo. Przede wszy ...

#dyrektorzy sportowi
#ekstraklasa

HIT THE BAR #8: Przyjęliśmy wyzwanie. Wybieramy nasze międzynarodowe jedenastki

Dominik Piechota i Michał Gutka w Hit The Bar na naszym kanale na YouTube podjęli się wyzwania, jakie zapoczątkował Jamie Carragher.

#Carragher Challenge
#Hit The Bar

Zielone światło od rządu. Bundesliga wraca w przyszłym tygodniu (AKTUALIZACJA)

Wszystko wskazuje na to, że Bundesliga faktycznie zostanie pierwszą ligą sportową w Europie, która wznowi przerwane przez pandemię r ...

#Bayern Monachium
#bundesliga

Elegancki sport dżentelmenów. „W snookerze zawodnicy sami przyznają się do faulów”

Tropimy przedstawicieli sportów, o których powinno się mówić więcej w naszym kraju. Po squashu przyszła pora na snookera. Tajniki te ...

#Adam Stefanów
#snooker

Pierwszy taniec Karniszowasa. Litwin odpowiedzialny za odbudowę potęgi Chicago Bulls. Będzie jak Jerry Krause?

Jerry Krause zbudował wielkie Chicago Bulls w latach 90., ale i tak wspominany jest dzis ...

#arturas karniszowas
#Chicago Bulls
POKAŻ WIĘCEJ