newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Martin Meissner / PA Images via Getty Images

Restart Bundesligi przypomniał o tym, co czyni piłkę wyjątkową. Ale głosy o tym, że to początek nowej, zimnej piłkarskiej rzeczywistości są zdecydowanie przesadzone.

I wróciła. Niemcy dali sygnał do powrotu, piłkarze w Bundeslidze wyszli na boiska po dwóch miesiącach przerwy, odliczanie pod hasłem #bundesBACK dobiegło końca i głód futbolu został u wielu zaspokojony.

Trochę to wszystko w sobotę wyglądało początkowo jak gierka treningowa, na którą przemknęły się telewizyjne kamery, jednak sam po pewnym czasie złapałem się na tym, że patrzy się na te mecze lepiej niż się spodziewałem. Bez kibiców to oczywiście nie to samo, ale na razie innego wyjścia nie ma. Dziwnie ogląda się takie obrazki, jak z końca meczu Borussii Dortmund z Schalke, kiedy piłkarze BVB podchodzą dziękować Żółtej Ścianie, jak mają to w zwyczaju. Ta bowiem nie była żółta, a czarna. Pusta. Bez życia. Minie trochę czasu, nim przyzwyczaimy się do takiego widoku.

 

16 maja 2020 roku wyznacza potencjalnie przełomową datę. Pewnie nie graniczną pomiędzy piłką, jaką znamy, a jakąś nową, postpandemiczną, która w niczym nie będzie przypominała tego, co było dawniej. Tym bardziej, że restart Bundesligi nie przyniósł jakichś szalonych zmian i przepowiadanych dziwactw – oczywiście z wyjątkiem całego anturażu.

Bez kibiców futbol traci swój wyjątkowy wymiar. Ale i głosy o tym, że to jakieś kompletne wynaturzenie są na wyrost. Przecież jeszcze w marcu spotkania Ligi Mistrzów odbywały się bez widzów. Też było wtedy dziwnie. Polscy kibice doskonale pamiętają również, jak jesienią 2016 roku Legia remisowała z Realem Madryt przy pustych trybunach. Akurat w tym drugim wypadku okoliczności były inne, ale ten surrealistyczny dla wielu widok w rzeczywistości jest czymś, co już oglądaliśmy w przeszłości.

Owszem, to, co zobaczyliśmy w ten weekend w Bundeslidze i będziemy oglądać przez najbliższe kilka(naście?) miesięcy to tylko namiastka. Żyjemy jednak w czasach nieporównywalnych z niczym, co znaliśmy wcześniej. Kompromisy są potrzebne, szczególnie, że gra toczy się o życie klubów. Koniec końców powrót Bundesligi czy przeciągany do rozmiarów opery mydlanej „Projekt Restart” w Anglii nie jest motywowany jakąś piękną historią o odzyskaniu futbolu, tylko pieniędzmi. W obu ligach chodzi o zapewnienie sobie środków z ostatniej transzy z praw telewizyjnych. Bez nich wiele klubów czekają duże problemy. Ale to nie zmienia faktu, że jakikolwiek futbol jest lepszy od jego braku. Szczególnie, że – choć pobudki do jego powrotu są bardziej materialne niż idealistyczne – dla wielu ludzi będzie to przyjemna odskocznia od problemów ostatnich miesięcy.

Ostatecznie to był ten sam sport i te same drużyny, nawet jeśli brakowało tego, co czyni go wyjątkowym. Duszy. Koloru. Radości fanów, gdy piłka wpada do siatki i jęku zawodu, kiedy mija bramkę o centymetry, gdy wszyscy już widzieli gola. Jego największą siłą jest to, że wyzwala emocje i potrafi łączyć oraz dzielić, więc to, co oglądać będziemy od soboty, dla sporej grupy ludzi jest nie do przyjęcia. I to zrozumiałe. Szczególnie w Bundeslidze, gdzie futbol nie jest oderwany od rzeczywistości tak, jak w innych silnych ligach. Pewnie fakt, że to wciąż liga kibica w dużym stopniu tłumaczy wyniki badań, w których 56% Niemców wskazywało, że jest przeciwna powrotowi ligi. Jednak jeśli mam wybierać pomiędzy brakiem futbolu a futbolem niepełnym, to wybiorę drugą opcję. Ktoś powie: „no tak, ale przecież z tego żyjesz”. Ale uwierzcie – nie piszę tego jako dziennikarz, a kibic. Człowiek spragniony sportowych emocji po dwóch miesiącach lockdownu.

Nie ma też nic złego w tym, by cieszyć się z powrotu rozgrywek i jednocześnie zdawać sobie sprawę, że napędza go chęć zysku. Jednak i tutaj nie można przesadzić. Tak, piłka to biznes, w którym obraca się kwotami z kosmosu. Zasady panujące w nim to nieraz samowolka. Nieprzypadkowo wielu milionerów, którzy pojawiają się w piłce mówi, że rozpoczynając tę działalność musieli odrzucić wszystkie wnioski, jakie wynieśli z innych doświadczeń. Ale ostatecznie to właśnie biznes. Skoro każdy inny biznes zastanawia się, jak wrócić do normalności i idzie na przeróżne ustępstwa, to dlaczego futbol miałby być inny? Ze sportowego punktu widzenia dokończenie sezonu to również bardziej sprawiedliwe rozwiązanie. Jeśli więc da się zachować zasady bezpieczeństwa, badać regularnie piłkarzy, przywracać sport i ratować finanse lub wręcz byt wielu klubów, trzeba próbować.

Oby 16 maja był dniem, w którym zaczęła wracać normalność, a futbol bez duszy będzie tylko etapem przejściowym. W przeszłości nie potrafiły zatrzymać go kryzysy, wojny i wielkie tragedie. Pandemia też tego nie zrobi, nawet jeśli na tę namiastkę przed powrotem do dawnego stanu rzeczy wielu będzie patrzyło przez palce.

#BundesBACK
#bundesliga
#komentarz
#Projekt Restart

Najnowsze

Studnie w Etiopii, bilet miesięczny i życie uchodźcy. Losy Nevena Suboticia

Kiedyś grał w finale Ligi Mistrzów i był filarem Borussii Dortmund Juergena Kloppa. Dziś kopie w Unionie Berlin, wydaje sporą część ...

#bundesliga
#Neven Subotić
#Union Berlin

Po wielkiej sobocie Bundesligi: a może aż tak wiele się nie zmieni? (KOMENTARZ)

Ci, którzy wygrywali, znów wygrali. Ci, którzy przed pandemią byli niewygodnymi rywalami, nie przestali nimi być i po dwumiesięcznej ...

#Borussia Dortmund
#bundesliga

Scottie Pippen – czarna owca „The Last Dance”. Dokument pokazał obie strony jego charakteru

Scottie Pippen jest uważany przez wielu za jednego z najbardziej - jeśli nie najbardziej ...

#Chicago Bulls
#NBA
#Scottie Pippen

Piątek oddala się od jedenastki Herthy. Jak nie Ibrahimović, to Ibišević

Nowa era berlińskiej Herthy zaczęła się bez większego udziału Krzysztofa Piątka. Bruno Labbadia w debiucie wygrał 3:0 z Hoffenheim, ...

#bundesliga
#Hertha
#krzysztof piątek

OSTATNI MECZ #9. Zjawa

„Ostatni Mecz” to powieść w odcinkach, którą w każdy weekend publikujemy na newonce.sport – piłkarski thriller rozgrywający się w Londynie. Galeria szemranych postaci, nadciągające zło i jeden człowiek, który znalazł się ...

#ostatni mecz
#powieść newonce

NFL Po Godzinach #6: NFL a telewizja. Czemu Europa może, a w Polsce jest cisza? (PODCAST)

Gościem Michała Gutki w audycji NFL Po Godzinach był Witold Cebulewski, w przeszłości komentator ligi NFL w stacjach Canal+, nSport ...

#NFL
#NFL po godzinach
#podcast

Jarosław Niezgoda. Kwarantanna w Portland, treningi w milczeniu i dziwne losy napastnika (WYWIAD)

Najlepszy strzelec ekstraklasy w tym sezonie obecnie siedzi sam w mieszkaniu na drugim końcu świata i nie wie, kiedy będzie mógł pon ...

#jarosław niezgoda
#Legia Warszawa

Przypominamy: Żółta Ściana czeka na Haalanda. Jak Norwegowie stworzyli potwora

Rozkochał kibiców piłki, a teraz mówi, że to dopiero początek. Kiedyś nam to wszystko opowie: o sekretach norweskiej szkoły i jak to ...

#Borussia Dortmund
#Erling Haaland

Z NOGĄ W GŁOWIE. Jak Lucien Favre drugi raz uratował karierę Łukasza Piszczka

Kilkanaście lat temu szwajcarski trener wskazał Polakowi drogę na szczyty piłki. Kilka miesięcy temu go z niej zawrócił. Pokazał inn ...

#Borussia Dortmund
#bundesliga
POKAŻ WIĘCEJ