newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Simon Hofmann/Bundesliga/Bundesliga Collection via Getty Images

Jednym z istotnych pytań towarzyszących powrotowi ligi niemieckiej jest, czy Dani Olmo odpali i zacznie grać w Lipsku na miarę swojego potencjału. Dla jednego z najlepszych hiszpańskich dryblerów zaczyna się walka, by w przyszłym roku znów zagrać o złoto na mistrzostwach Europy, ale już ze starszymi kolegami.

„Najlepszym prezentem urodzinowym byłby powrót futbolu i czerpanie z niego radości przez wszystkich” – przyznał pięć dni temu świętujący 22. urodziny Dani Olmo. Stał się jednym z najgłośniejszych zimowych transferów obok Erlinga Haalanda czy Krzysztofa Piątka, lecz zanim na dobre rozgościł się w Lipsku, przyszło mu zabarykadować się na kilka tygodni w nowym mieszkaniu w Niemczech wschodnich.

To jeden z tych zawodników, na których należy mieć oko po powrocie Bundesligi. Chociaż zmiana Chorwacji na Bundesligę wcale nie przyszła mu bez problemów. Tym bardziej w tak zaawansowanym taktycznie zespole jak RB Lipsk. U zawodników wybieranych przez Juliana Nagelsmanna można znaleźć wspólny mianownik – potrafią i występują na różnych pozycjach. Przecież to 32-latek powiedział, że widzi przyszłość piłki bez przyporządkowania do konkretnych miejsc na boisku i tradycyjnego używania nazw pozycji. W jego wizji odejdzie się od schematów i klasycznych ustawień, a 4-4-2 na stałe zastąpią elastyczność oraz uniwersalność. Nie będzie już żadnych bocznych pomocników. Tak też Nagelsmann buduje swoją drużynę. Dlatego tak mocno zabiegał o złotego medalistę EURO U-21. Zresztą Ralf Rangnick, zajmujący się ostatnio projektami w USA oraz Brazylii, również mieni się jego wielkim fanem.

Popis swojej wszechstronności Olmo dał na młodzieżowych mistrzostwach Starego Kontynentu. Z powodzeniem zobaczymy go szukającego miejsca między formacjami, jako mediapunta, na obu skrzydłach, w ataku w roli fałszywej dziewiątki, w środku pomocy czy inicjujące akcje jak klasyczna szósteczka ze świetnym wyszkoleniem technicznym. Zdarzało mu się wcielać w najróżniejsze role, a to w Lipsku jest na wagę złota.

„Do Zagrzebia przyleciałem jako nastoletni skrzydłowy. Tak grywałem w Barcelonie. Ale kiedy mnie zobaczyli, po kilku tygodniach uznali, że moje miejsce jest w środku. Miałem być rozgrywającem i do tej roli przygotowywałem się w Chorwacji. Czasami miałem zadania, by cofać się po piłkę i zaczynać akcje, ale lepiej czuję się jako ofensywny pomocnik za dziewiątką. W obronie mogę być bardziej przywiązany do pozycji. Kiedy trzeba się cofnąć głębiej albo zająć miejsce na skrzydle, potrafią dobrze współpracować w formacji. Ale w ataku potrzebuję już swobody w ruchach” – opowiada 22-latek.

W przypadku chłopaka z Terrassy sprawdziła się stara, piłkarska prawda – jak idzie, to nie ma co zmieniać. Dlatego dwumecz z Tottenhamem w Champions League przesiedział na ławce rezerwowych, bo na takim poziomie nie było miejsca na brak komunikacji i automatyzmów. W samej lidze niemieckiej miał dobry fragment z Werderem (3:0), lecz w rzeczywistości daleko mu jeszcze do pokazania swojego potencjału. Docelowo Hiszpan ma w przyszłości dźwignąć RB Lipsk na wyższy poziom. Przecież przyszedł jako gwiazda, odrzucając propozycje znacznie większych i bardziej rozpoznawalnych klubów. Postawił na metodę mniejszych kroczków. Wiele można sobie po nim obiecywać wraz z powrotem Bundesligi.

Był jedną z głównych postaci, które wprowadziły Hiszpanię na igrzyska olimpijskie w Tokio. A to drużyna jak z Hollywood wręcz ociekająca jakością. Ten dodatkowy rok może mu dać czas, aby osiągnąć większą stabilizację. Tym bardziej że oprócz bycia pewniakiem w młodzieżówce (o ile jeszcze można tak o niej mówić), jest też rozważany w kontekście dorosłych mistrzostw Europy. Robert Moreno dał mu szansę w eliminacjach i w debiucie zdobył bramkę po trzech minutach. Od razu wysłał sygnał – nie muszę dojeżdżać na ten poziom, bo już na nim jestem.

„W kontekście większości naszej kadry U-21 dostosowanie się do nowych realiów to kwestia czasu. Może potrwać kilka miesięcy, ale z czasem udowodnimy swoją wartość. Rok więcej może znacznie poprawić naszą sytuacją. Wszyscy mamy to w głowie i powtarzamy sobie: ten rok będzie mój. W ten sposób popychamy się do postępów, aby w jak najlepszej formie dojechać na kolejne lato wielkich turniejów” – twierdzi Olmo.

Akurat droga Katalończyka była mocno nietypowa. Zaczynał w młodzieżowych drużynach Espanyolu, ale przy takim talencie kwestią czasu było dołączenie do La Masii. Tam nie był żadnym chłopcem z drugiego szeregu, bo cztery na sześć sezonów zakończył jako król strzelców swojego rocznika. Kto by się spodziewał, że pomysł prezydenta Dinama Mirko Barišicia skończy się właśnie tak. Zakontraktował technicznego dryblera w wieku 16 lat, a kluczem do tej transakcji było przekonanie do tej wizji ojca zakochanego w wakacjach w Chorwacji. Takich profili jak Olmo w akademii Barcelony było więcej, ze zmysłem do gry kombinacyjnej czy wspaniałą wizją przestrzenną, ale trzeba było go odpowiednio poprowadzić. Po latach w Zagrzebiu mieli zawodnika kompletnego na swojej pozycji z dwiema nogami do użytku i cechami lidera. I dlatego mogli go sprzedać za 20 milionów do RB Lipska.

„Taki był ich projekt od początku. Byłem nastolatkiem, ale to samo opowiadali mojemu ojcu. Że zrobią ze mnie najdrożej sprzedanego piłkarza w historii Dinama Zagrzeb. Prasa twierdziła, że klub żąda aż 40 milionów. Ja się tym nie zajmuję, nie żyję tym” – tłumaczył Katalończyk. Ostatecznie trudno stwierdzić, czy projekt wypalił… formalnie. Mistrz Chorwacji zaksięgował 20 milionów, Niemcy musieli wyłożyć 35, aby zadowolić różne strony. Oficjalnie drożej sprzedani byli tylko Marko Pjaca (23 miliony) i Luka Modrić (21 milionów), lecz zakładamy, że przy takim zainteresowaniu nikt w Dinamie stratny nie jest. Jeśli doliczyć prowizje, układy z menedżerami, to można przyjąć, że wszystko się zgadza. Osiągnęli to, co chcieli na piłkarzu, który wprowadził ich do Ligi Mistrzów, strzelił tam gola z Manchesterem City i pomógł walczyć o wyjście z grupy. Jako dzieciak zostawił całe życie w Barcelonie, rówieśnicy z La Masii pewnie pukali się w czoło, lecz dziś Dani nie ma czego żałować.

Sam Olmo patrzył też na rozwój poza boiskiem. Po latach mówili na Bałkanach, że jest jak swój. Porozumiewał się po chorwacku, szukał punktów wspólnych między ichniejszym biesiadowaniem a hiszpańską otwartością. Na początku próbował na żywca wejść do szkoły i coś zrozumieć. Łatwo nie było. Potrzebował półtora roku prywatnych lekcji, aby bariera całkowicie zniknęła. Na boisku tyle to nie trwało – po niespełna trzech miesiącach stwierdzili, że musi trenować z pierwszą drużyną, bo inaczej to byłaby strata czasu. Na 16-latku takie nazwiska jak Jerko Leko czy bramkarz Eduardo robiły wrażenie. I kazały szybciej dojrzeć. Nauczył się, że bałkańska szatnia jest dumna, czasem twarda, czasem wybuchowa. Jako przyjezdny musiał się pokazać i coś udowodnić.

Kiedy słucha się wypowiedzi 22-latka, często opowiada o swojej karierze w liczbie mnogiej. W kółko MY. Zrobiliśmy, podjęliśmy decyzję, zaryzykowaliśmy. Nie jest to relikt dawnych czasów, a powiązanie z ojcem Miquelem Olmo, który prowadzi go od najmłodszych lat. Sam jest trenerem, mają bliską więź, dużo rozmawiają analitycznie o piłce. „Pomógł mi w rozumieniu gry. W tym jak patrzeć na przestrzeń i jak ją atakować, aby się nie spóźniać. Aby mieć dobre wyczucie czasu i odpowiednio profilować ciało, by widzieć piłkę i mieć ją pod kontrolą. Kontrola przestrzeni i przewidywanie ruchów może otworzyć wiele sytuacji. Złe ustawienie zamyka ci wszystkie opcje. Uważam, że bardzo to poprawiłem głównie dzięki rozmowom z ojcem” – uważa Dani.

W Champions League w pewnym momencie był trzecim najlepszym dryblerem rozgrywek. Ustępował tylko Leo Messiemu i Willianowi. Na boisku jest lekkoduchem, ale z analityczną głową. Rozkłada taktykę na czynniki pierwsze. Wie, że znajdowanie przestrzeni nie bierze się z przypadku. Kolejny argument, dlaczego na tego chłopaka naciskał Nagelsmann. „Nie chcę biegać dla samego biegania. Naprawdę lubię myśleć na boisku. Najpierw muszę zaobserwować, gdzie jest wolne miejsce, jak porusza się przeciwnik i dopiero staram się zająć konkretny sektor, gdzie mogłaby trafić piłka. Częściej gram między liniami, między formacjami, bo tam można znaleźć przestrzeń. Dlatego wygodnie czuję się jako fałszywa dziewiątka czy ofensywny pomocnik. Jak już dostanę piłkę w swoim sektorze, staram się szybko coś z nią zrobić. Wiedzieć, jak mogę wykorzystać partnerów albo samodzielnie zdecydować się na akcję” – opowiada Olmo.

O takich piłkarzach mówi się, że mają umysł trenera. Łączą wszelkie cechy inteligencji przestrzennej z szybkością i zdolnością do działania. „Myślę, że samo analizowanie rywala nie wystarczy. To coś więcej. Uważam, że każdy powinien oglądać wiele swoich meczów w telewizji. Zobaczyć, jak się zachowuje w określonych sytuacjach. Na przykład w sytuacji, kiedy szukasz sobie miejsca, chcesz dać możliwość podania za wszelką cenę, spoglądasz na to z boku i odkrywasz, że lepiej byłoby pozostać na swojej pozycji wyjściowej. Czasem nie ma co przesadzać. Jeśli dostrzeżesz sporo takich rzeczy, potrafisz je rozpoznać, zauważyć w tym swego rodzaju pomyłkę, to możesz mocno poprawić swoją grą” – twierdzi 22-latek.

Odkąd od miesięcy Isco poszukuje formy i odrodzenia, w drużynie narodowej otwierają się drzwi dla takich jednostek jak Dani Olmo. Poważnie patrzy się na niego w kontekście dorosłej reprezentacji, lecz najpierw drybler z umysłem analityka musiałby osiąść w jedenastce RB Lipska. Z pewnością przy okazji nowego otwarcia warto zaznaczyć jego nazwisko i przyglądać się, jak idzie mu wejście do zawiłego świata taktycznego Juliana Nagelsmanna. Ich związek musi wypalić.

#bundesliga
#Dani Olmo
#RB Lipsk
#BundesBACK

Najnowsze

HIT THE BAR #20: Ostatnie ostrzeżenie dla Brzęczka. Kadra wróciła i nas zmęczyła (WIDEO)

Reprezentacja Polski przegrała z Holandią i pokonała Bośnię i Hercegowinę, ale pozytywnych wniosków zbyt wiele nie ma. Michał Gutka ...

#Hit The Bar
#reprezentacja polski

Pani niewidzialna, pierwsza dama Chelsea, która obudziła imperium Abramowicza. Kim jest Marina Granowskaja?

W Chelsea jest jak dawniej. Pieniądz wiruje, a skład pięknieje. Wszystkim steruje Marina ...

#Chelsea
#marina granowskaja

Jeśli reagować, to właśnie teraz. Zawalić możemy nie jeden turniej, a z automatu dwa (KOMENTARZ)

Zbigniew Boniek wprost przyznaje, że nie ma gwarancji, aby z reprezentacją na Euro 2020 było lepiej. Do mistrzostw Europy jeszcze 10 ...

#euro 2020
#jerzy brzęczek
#Liga Narodów

Cała Polska przeprasza Jerzego Brzęczka. A czy ty wysyłałeś już kwiaty do selekcjonera? (KOMENTARZ)

Kamil Grosicki wszystko zepsuł. Polska od grilla i memów nigdy mu tego nie wybaczy. Nagl ...

#Liga Narodów
#Polska - Bośnia i Hercegowina

To twój czas, chłopaku. Piłkarze, dla których to może być przełomowy sezon Premier League

Rozpoczynający się w sobotę sezon ligi angielskiej to dla wielu zawodników młodego pokolenia szansa na to, by na poważnie wejść do w ...

#arsenal
#Billy Gilmour
#Chelsea

Polskie skrzydła, Rybus i powietrzny Glik. Bośniacka pocztówka z eliminacji (ANALIZA)

Pierwsze w historii polskie zwycięstwo w Lidze Narodów bardzo przypominało większość meczów eliminacyjnych z czasów Jerzego Brzęczka ...

#analiza
#jerzy brzęczek

Głupi i głupszy – w godnym Monty Pythona wyścigu bezmyślnych istot brawurowa ucieczka Greenwooda i Fodena

Te dwie rzeczy od dawna są mocno rozłączne: inteligencja boiskowa i inteligencja życiowa ...

#Mason Greenwood
#phil foden

Od komunistycznego raju do etatowego bicia rekordów. Ansu, będziesz legendą

Nie mógłby jeszcze pójść na wybory ani legalnie kupić alkoholu, ale już napędza dorosłą reprezentację Hiszpanii. Ansu Fati stał się ...

#Ansu Fati
#FC Barcelona
#LaLiga

Najlepszy piłkarz ekstraklasy wraca. Poważne zbrojenia mistrza Polski

W 2019 roku tuż po mistrzostwie Polski z Piastem Gliwice Joel Valencia został wybrany najlepszym zawodnikiem ekstraklasy. Po roku na ...

#ekstraklasa
#Joel Valencia

Faworyt wylatuje z dyskwalifikacją, topowy debel z walkowerem. W US Open dzieją się szalone rzeczy

Gdyby ktokolwiek przeprowadzał konkurs na najszybszy sportowy zjazd marketingowy ostatnich miesięcy, to Novak Djoković byłby na abso ...

#Novak Djoković
#tenis
#US Open
POKAŻ WIĘCEJ