newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Serena Taylor / Newcastle United via Getty Images

Trzynastoletni związek, w którym obie strony były nieszczęśliwe, wreszcie dobiega końca. Mike Ashley sprzeda Newcastle w ręce bogatego arabskiego księcia. Nad rzeką Tyne ma wrócić wielki futbol.

Dla kibiców Srok ciągłe nawroty plotek o potencjalnej sprzedaży przez Ashleya stały się niemal taką torturą jak gra ich ukochanego klubu. Od kilku lat właściciel miał rzekomo wysłuchiwać ofert i choć media informowały o tym, że się pojawiają, nic się nigdy nie zmaterializowało. Jeszcze na początku zeszłego roku przedstawiciele konsorcjum dowodzonego przez Amandę Staveley, a finansowego głównie przez księcia Arabii Saudyjskiej Mohammeda bin Salmana, spotykali się z Ashleyem, jednak nie doszli do porozumienia w sprawie kwoty sprzedaży. Anglik oświadczył nawet publicznie, że całość była tylko „jedną, wielką stratą czasu”.

Ta saga trwała zdecydowanie za długo. Aż wiosną 2020 roku warunki zmieniły się ze wszech miar. Ashley obniżył oczekiwania, zamiast 350 milionów funtów sprzedaż ma zamknąć się w 300 milionach i w Newcastle nastanie nowa era. Tym razem już nic nie powinno się wywrócić.

 

KOLEJNY SZEMRANY MILIARDER

Ruch wiąże się jednak ze sporymi kontrowersjami. Bin Salman jest następcą tronu w Arabii Saudyjskiej, ale już od kilku lat przewodniczy Radzie Gospodarki i Rozwoju, jest wicepremierem i ministrem obrony. Jego majątek wycenia się na trzy do pięciu miliardów dolarów. Wykupienie Newcastle potraktuje poniekąd jako okazję do rozszerzenia soft power i prężenia muskułów przed konkurentami w regionie. Mansour bin Zayed Al Nahyan z rodziny królewskiej Abu Zabi ma Manchester City. Bin Salman rządził  teraz będzie Newcastle.

34-latek ma sporo za uszami. Gdy w 2017 roku ogłaszano, że de facto przejmuje władzę w państwie, zorganizowano z wielką pompą konferencję, która miała utwierdzić wszystkich w przekonaniu, że Arabia Saudyjska się zmieni. W kraju, którego blisko dwie trzecie mieszkańców nie ukończyło 30. roku życia to było konieczne. Bin Salman stopniowo liberalizował przepisy – w czerwcu 2018 roku kobietom pozwolono nawet prowadzić samochody – i w jednej z rozmów oświadczył, że „Izraelczycy mają prawo do pokojowego życia w swoim kraju”. To o tyle szokujące, że Arabia Saudyjska oficjalnie nie uznaje Izraela. Zapowiedział nawet, że kraj będzie coraz mocniej stawiał na odnawialne źródła energii, choć śpi na ropie. To miał być początek końca ultrakonserwatywnego układu, który obowiązywał przez blisko trzy dekady.

Fot. Bandar Algaloud / Saudi Kingdom Council / Handout / Anadolu Agency / Getty Images

 

Szybko jednak okazało się, że nowy, liberalny ład to tylko fasada. W ciągu kilku tygodni zlecił aresztowanie 200 biznesmenów i członków rodziny królewskiej, w tym własną matkę. Uwolniono ich dopiero, gdy przekazali wielkie majątki na powołany przez bin Salmana fundusz walki z korupcją. Wielu ludzi obawia się o bycie podsłuchiwanymi, a częstą praktyką Saudyjczyków jest chowanie w domach telefonów komórkowych. Wspiera ponadto premiera Jemenu Abdrabbuha Mansura Hadiego w wojnie domowej w tym kraju i jest zamieszany w konflikt w Syrii. Ma też stać za porwaniem i tajemniczą rezygnacją premiera Libanu Saada al-Haririego, który ogłosił ją w telewizji podczas pobytu w Arabii Saudyjskiej. Jednocześnie prowadzi wystawne życie. Wydał pół miliarda dolarów na jacht, posiada wycenianą na 300 milionów dolarów willę we Francji, a także kupił obraz Leonardo da Vinciego za 450 milionów dolarów.

 

POŻEGNANIE Z DUSIGROSZEM

Kibice piłkarscy przywykli jednak już niestety do tego, że wokół ich klubów kręci się coraz więcej podejrzanych miliarderów i dla części fanów Newcastle przyjście takiego kapitału nie jest na pewno wygodne. Ale wielu z pewnością przymknie na to oko. Bo  z czysto sportowego punktu widzenia ich ukochany klub ma w końcu znów zacząć się liczyć w grze o poważne cele.

W ostatnich latach z przykrością patrzyło się na to, jak Newcastle marnuje swój potencjał. Oddana baza kibiców, która mimo kiepskich czasów zapełniała 52-tysięczny St. James’ Park musiała znosić coraz gorsze wyniki sportowe pod rządami dusigrosza. Ashley nie wydawał pieniędzy ani na transfery, ani na rozwój klubu. Dopiero rok temu przebił rekord transferowy, który nietknięty pozostawał od 2005 roku. Klub i stadion traktował jako przestrzeń reklamową dla swoich sklepów Sports Direct. Obiecał budowę nowego klubowego ośrodka i centrum treningowego, ale projekt zatrzymał się na etapie planowania. Podczas gdy inni mieli centra odnowy biologicznej, gracze Srok napełniali kubły na śmieci zimną wodą, by po treningu zregenerować w nich mięśnie.

Gdy Ashley w końcu zatrudniał Rafaela Beniteza, menedżera z prawdziwego zdarzenia, który zdobywał trofea w Anglii, Hiszpanii, Włoszech, triumfował w Pucharze UEFA i Lidze Mistrzów, nie potrafił zrozumieć, dlaczego ten narzeka publicznie na ograniczone możliwości, jakie miał do dyspozycji.

Kibice kochali Beniteza, który doskonale czuł ich emocje i na trybunach wywieszali transparenty „If Rafa goes, we go”. Słowa dotrzymali. Hiszpan pracuje już w Chinach, a fani w tym sezonie bojkotowali spotkania domowe. W efekcie frekwencja na St. James’ Park spadła do najniższego poziomu od przeszło dekady. Toksyczna atmosfera zdominowała cała dyskusję na temat klubu.

 

FATALNA TRZYNASTKA

Wystarczy porównać wyniki Newcastle z ery Ashleya do tych sprzed nią, by zrozumieć, jak daleko w hierarchii zsunął się ten klub i skąd ta frustracja. W ciągu ostatnich trzynastu lat Sroki awansowały do europejskich pucharów tylko raz, w Premier League najwyżej były na piątym miejscu, ale to jednorazowy wystrzał – poza nim nigdy nie zajęli pozycji lepszej niż dziesiąta. W tym czasie dwa razy spadły do Championship i choć w obu przypadkach wracały od razu, ich status jako co najwyżej przeciętnej drużyny się umocnił.

Zestawienie wypada tym gorzej, że wcześniejsze trzynaście lat było dla Newcastle najlepszym okresem od czasów tuż po II wojnie światowej. W latach 1993-2006 klub najpierw awansował do Premier League, niedługo później zajmował w niej trzecie i dwa razy drugie miejsca, doszedł do dwóch finałów FA Cup, wystąpił dwukrotnie w Lidze Mistrzów, a w Pucharze UEFA docierał do ćwierćfinału i do półfinału.

Oczywiście ostatnie półtora dekady to już inna finansowa rzeczywistość i takim klubom było trudniej o podobne rezultaty, ale nawet mając to na uwadze czasy Ashleya w porównaniu do przełomu XX i XXI wieku to jak piekło i niebo.

Wielkie pieniądze w futbolu oznaczają najprostszą drogę do sukcesów. Newcastle w teorii z dnia na dzień stanie się jednym z najbogatszych klubów świata. W praktyce do walki o trofea droga jest jeszcze daleka. Nikt nie oczekuje, że Sroki z dnia na dzień będą się kandydatem do mistrzostwa Anglii. Ale może wreszcie ktoś na górze dorówna zaangażowaniem tym, którzy siadają na krzesełkach. Na St. James’ Park może przejść nawet gorsza gra, ale brak pasji jest nie do przyjęcia.

Z nowym właścicielem Newcastle w końcu ma przejawiać jakąkolwiek sportową ambicję. Dla zmęczonych poprzednim właścicielem i stęsknionych sukcesów kibiców to już bardzo dużo.

#Mike Ashley
#Mohammed bin Salman
#Newcastle
#premier league

Najnowsze

Plan już bez białych plam. Wszystko, co trzeba wiedzieć o powrocie Bundesligi

Najpierw tydzień zbiorowej kwarantanny, później kolejne testy na obecność koronawirusa i w przyszłą sobotę derby Zagłębia Ruhry. Tak ...

#BundesBACK
#bundesliga
#liga niemiecka

Można zdobyć 10 mistrzostw i być niespełnionym? Losy niedocenionego Thiago

Po siedmiu latach w Bayernie Thiago Alcântara przedłużył kontrakt i rozważa nawet zakończenie kariery w Monachium. Zbliża się do trz ...

#Bayern Monachium
#bundesliga

KICK OFF newonce #3: Carragher Challenge – wersja Premier League. Przemek i Michał składają swoje drużyny

W najnowszym Kick Off newonce Przemek Rudzki i Michał Gutka podjęli się wyzwania Jamiego ...

#Carragher Challenge
#kick off

NFL Po Godzinach #5: Wspomnienie Dona Shuli, weterani NFL zmieniają kluby (PODCAST)

W ostatniej audycji NFL Po Godzinach Michał Gutka i jego goście wspominali zmarłego legendarnego trenera Miami Dolphins. Nie zabrakł ...

#Don Shula
#NFL
#NFL po godzinach

Gdzie już zakończyli ligi, gdzie walczą o powrót? Ściąga na czas pandemii

Niektórzy już zakończyli sezon, inni sposobią się do szybkiego powrotu bez publiczności, jeszcze inni chcą wpuszczać na mecze kibicó ...

#La Liga
#premier league
#serie a

DETALE I NIUANSE. U nas nie może być normalnie

Czym dłużej czekam na powrót polskiej piłki, tym bardziej męczy mnie brak powagi w niej. Wojenki o udziały, omijanie zakazów, potajemne treningi, wieczne krętactwo. Przede wszy ...

#dyrektorzy sportowi
#ekstraklasa

HIT THE BAR #8: Przyjęliśmy wyzwanie. Wybieramy nasze międzynarodowe jedenastki

Dominik Piechota i Michał Gutka w Hit The Bar na naszym kanale na YouTube podjęli się wyzwania, jakie zapoczątkował Jamie Carragher.

#Carragher Challenge
#Hit The Bar

Zielone światło od rządu. Bundesliga wraca w przyszłym tygodniu (AKTUALIZACJA)

Wszystko wskazuje na to, że Bundesliga faktycznie zostanie pierwszą ligą sportową w Europie, która wznowi przerwane przez pandemię r ...

#Bayern Monachium
#bundesliga

Elegancki sport dżentelmenów. „W snookerze zawodnicy sami przyznają się do faulów”

Tropimy przedstawicieli sportów, o których powinno się mówić więcej w naszym kraju. Po squashu przyszła pora na snookera. Tajniki te ...

#Adam Stefanów
#snooker

Pierwszy taniec Karniszowasa. Litwin odpowiedzialny za odbudowę potęgi Chicago Bulls. Będzie jak Jerry Krause?

Jerry Krause zbudował wielkie Chicago Bulls w latach 90., ale i tak wspominany jest dzis ...

#arturas karniszowas
#Chicago Bulls
POKAŻ WIĘCEJ