newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Oliver Hardt/Bongarts/Getty Images

Daniel Thioune, jedyny ciemnoskóry trener w zawodowej niemieckiej piłce, nie ma wątpliwości, że aby zrobić karierę musi pracować ciężej niż biali koledzy. Ta zasada wciąż obowiązuje w całym świecie futbolu.

Trudno wyobrazić sobie bardziej niemiecko brzmiącą nazwę miejscowości niż Georgsmarienhuette, gdzie przyszedł na świat Daniel Thioune. Wychował się w Osnabrueck. W Afryce pierwszy raz był dopiero rok temu, już po śmierci pochodzącego z Senegalu ojca. A jednak mimo to w wywiadzie dla magazynu „11Freunde” trener VfL Osnabrueck przyznał niedawno, że dwadzieścia lat temu trudno byłoby mu w trakcie mundialu założyć koszulkę reprezentacji Niemiec, bo „nie czuł się akceptowany jako obywatel tego kraju”. Thioune jest obecnie jedynym ciemnoskórym trenerem w zawodowym niemieckim futbolu. Twierdzi, że nikt i nic go nie zatrzyma, a już zwłaszcza nie jego kolor skóry. Patrząc jednak na podobne przypadki z całego świata, można mieć wątpliwości.

CICHA DYSKRYMINACJA

O rasizmie w futbolu zwykle mówi się, gdy któryś zawodnik nazwie drugiego „czarnuchem”, jakiś kibic rzuci w wykonującego rzut rożny piłkarza z Afryki bananem, a gdy dochodzi do piłki, trybuny naśladują odgłosy małp. Jest jednak w futbolu rodzaj rasizmu, o którym mówi się znacznie rzadziej. Nie przerywa się z jego powodu meczów i nie uruchamia medialnych kampanii. To kwestia uprzedzenia wobec niebiałych trenerów. Nie można jej przypisać do tylko jednego kraju i jednej ligi. To sprawa wspólna dla całego świata futbolu. A wręcz całego świata sportu. Do obecności ciemnoskórych zawodników wszyscy już przywykli. Trener o innym kolorze skóry to wciąż jednak rzadkość.

NIEWYMIERNA FUNKCJA

Zdaniem Stefana Szymanskiego i Simona Kupera, autorów „Futbonomii”, zjawisko będzie trudne do zwalczenia, bo mowa o bardzo mało wymiernym gruncie. Piłkarze imigranckiego pochodzenia też jeszcze kiedyś mieli w niektórych miejscach trudno. W ich przypadku bardzo wyraźnie jednak widać, kto jest dobry, a kto słaby. Talent czarnoskórego piłkarza jest dla większości osób widoczny, co sprawia, że ich zdaniem trudniej go pomijać. Większość pracy trenera odbywa się jednak tam, gdzie oczy opinii publicznej nie mają wstępu. A po efekcie często bardzo trudno rozstrzygnąć, czy trener jest kiepski, czy może ma słabych zawodników, albo jego napastnik nie trafił w kluczowej sytuacji do pustej bramki. Jeśli ciemnoskóry napastnik strzela trzydzieści goli w sezonie, nie ma wątpliwości, że jest dobry. W przypadku trenerów nie ma aż tak prostej zależności.

OBCOKRAJOWCOM ŁATWIEJ

Szymanski i Kuper nie mają jednak wątpliwości, że problem istnieje. W książce przywołują słowa Trevora Philipsa, długoletniego szefa Brytyjskiej Komisji ds. Równości i Praw Człowieka, który zajmował to stanowisko do 2012 roku. – W futbolu jest mnóstwo czarnoskórych zawodników na boisku i żadnego na ławce trenerskiej – mówił. W „Futbonomii” opisany jest przypadek Luthera Blisseta, który w latach dziewięćdziesiątych dwadzieścia dwa razy aplikował na stanowisko menedżera i ani razu nie dostał zaproszenia na choćby jedną rozmowę kwalifikacyjną.  Stella Orakwue, opisując jego przypadek w książce „Pitch Invaders”, prorokowała, że w Premier League jeszcze długo nie pojawi się angielski czarnoskóry menedżer. Ostatecznie trzeba było na niego czekać do 2008 roku, gdy pracę w Blackburn Rovers otrzymał Paul Ince. Wytrzymał na stanowisku pół roku i już nigdy później nie dostał szansy na tym poziomie. Wcześniej pojawiali się wprawdzie w lidze choćby Ruud Gullit czy Jean Tigana, ale zdaniem wielu pracę otrzymywali, bo widziano w nich w pierwszej kolejności obcokrajowców – Holendra i Francuza, a dopiero później czarnoskórych. Angielscy potomkowie imigrantów mieli znacznie trudniej. Nie mówiąc już o tym, że na Gullita i Tiganę bardzo mocno pracowały nazwiska, które wyrobili sobie na boisku. O tym, by trenerem został ktoś ciemnoskóry i do tego niemający za sobą udanej kariery piłkarskiej, praktycznie nie ma mowy.

 

ANGIELSKA OAZA

John Barnes, były angielski piłkarz po karierze krótko prowadził Celtic Glasgow, a później jeszcze reprezentację Jamajki i niskoligowe Tranmere Rovers, po którym nie dostał już od jedenastu lat pracy jako trener. Dziś twierdzi, że czarnoskórzy menedżerowie są w takiej samej sytuacji, jak byli czarnoskórzy piłkarze w latach siedemdziesiątych. O ile jednak ten temat najczęściej podnosi się w Anglii i w kontekście tamtejszego futbolu, Premier League i niższe ligi angielskie na tle innych krajów i tak wyglądają, jak oaza różnorodności i równości szans. Chris Hughton prowadził w ostatnich latach cztery duże angielskie kluby, Jimmy Floyd Hasselbaink dostał szansę w Championship, obecnie w elicie pracuje Portugalczyk Nuno Espirito Santo, pochodzący z Wysp Świętego Tomasza i Książęcej. Przez moment w Premier League był także Darren Moore, który później dłużej pracował w Championship, podobnie jak Chris Powell, a kilku trenerów dostało szansę na prowincji. Sol Campbell, który twierdził, że w czasach kariery piłkarskiej tylko kolor jego skóry sprawił, że nie został kapitanem reprezentacji Anglii, prowadzi III-ligowe Southend, a Keith Carle IV-ligowe Northampton Town. To dalej jest bardzo niedoreprezentowana grupa – w Premier League ciemny kolor skóry ma około jedna trzecia piłkarzy – ale w innych ligach przykładów ciemnoskórych trenerów było jeszcze mniej.

TRZECH W CZOŁÓWCE

Obecnie w pięciu najwyższych ligach oprócz Espirito Santo, prowadzącego Wolverhampton, pracują jeszcze tylko Patrick Vieira, trenujący Niceę oraz Fabio Liverani, pochodzący z Somalii szkoleniowiec Lecce. We Włoszech i tak w ostatnich latach coś się w tej kwestii ruszyło. Przez ponad sto lat istnienia ligi jedynym czarnoskórym trenerem był Brazylijczyk Jarbas Faustinho, znany jako Cane, który w sezonie 1994/1995 prowadził przez jeden sezon Napoli i już nigdy później nie dostał szansy w żadnym europejskim klubie. Kolejnymi byli dopiero Liverani, który w 2013 roku krótko prowadził Genoę oraz Clarence Seedorf, kilka miesięcy później zatrudniony przez Milan.

 

UWAŻANI ZA GŁUPICH

We Francji, gdzie odsetek czarnoskórych zawodników jest jeszcze wyższy niż w pozostałych najsilniejszych ligach kontynentu, na ławkach trenerskich widać to rzadko. Od czasu do czasu w tamtejszej lidze pojawia się jakiś ciemnoskóry trener, ale chyba tylko o Antoinie Kombuare można powiedzieć, że mocno funkcjonuje na rynku. Do niedawna prowadził Tuluzę, a na koncie ma już ponad czterysta spotkań przy linii bocznej w najwyższej lidze. Pozostali, którzy osiągnęli podobną liczbę, to praktycznie wyłącznie biali. Lilian Thuram zwracał na to uwagę w wywiadzie dla „L’Equipe”, o wszystko mówiącym tytule: „Jest mniej czarnych trenerów, bo myślą, że jesteśmy głupi”. – To normalne, że jest wielu czarnych graczy, ponieważ ludzie myślą, że są świetnymi sportowcami o dobrych zdolnościach fizycznych. Do bycia trenerem potrzeba inteligencji i dyscypliny, a ludzie uważają, że czarnoskórym tego brakuje – podkreśla mistrz świata z 1998 roku. I tak zauważa jednak postępy. – Kiedy byłem młody, mówiono, że czarni nie mogą być obrońcami, bo popełniają za dużo błędów i bramkarzami, bo mimo zwinności i siły, nie mają wystarczającej koncentracji. Zdaniem Thurama mechanizm sam się napędza. – Jeśli zobaczysz, że nie ma zbyt wielu trenerów z twojej rasy, nie pójdziesz w tym kierunku, bo wiesz, że będziesz musiał dużo walczyć, by coś osiągnąć. Od samego początku jesteś zniechęcony. Potrzebujesz wzorów do naśladowania, które wskazują, że takie postępowanie jest możliwe – zaznacza Thuram.

 

TRENERZY DRUGIEJ KATEGORII

Czarnoskórym na całym świecie bardzo rzadko powierza się najsilniejsze kluby. Chyba jedynie Seedorf w czasach Milanu (już podupadłego) oraz Frank Rijkaard, który prowadził Barcelonę, dostali takie szanse. To, że jeden pracował niedawno w Deportivo La Coruna, a drugi miał okazję trenować jeden z największych klubów świata, nie oznacza jednak, że w Hiszpanii sytuacja wygląda pod tym względem lepiej. Samuel Eto’o, który większość kariery spędził w tym kraju i ma tamtejszy paszport, mówił przed rokiem w wywiadzie dla Canal+, że wprawdzie jest wielu byłych afrykańskich zawodników z uprawnieniami szkoleniowymi, ale są traktowani jako trenerzy drugiej kategorii.

 

ZASADA ROONEYA

Z podobnymi zjawiskami zmagają się nie tylko w piłce nożnej. Już w 1969 roku Jackie Robinson, pierwszy Afroamerykanin, który w XX wieku zagrał w Major League Baseball, odmówił uczestnictwa w odbywającej się na stadionie Jankesów uroczystości „Old Timers’ Day”, protestując przeciwko pomijaniu w baseballu czarnoskórych trenerów i menedżerów. By z tym walczyć, futbolowa liga NFL wprowadziła w 2003 roku tzw. zasadę Rooneya, nakazującą klubom poszukującym trenerów lub pracowników na stanowiska menedżerskie, zapraszać na rozmowę kwalifikacyjną przynajmniej jednego przedstawiciela mniejszości. Początkowo zasada przyniosła efekty. Liczba czarnoskórych trenerów w lidze futbolu amerykańskiego istotnie się zwiększyła. W 2007 roku w Super Bowl uczestniczyły dwie drużyny prowadzone przez takich szkoleniowców. Tendencja nie okazała się jednak trwała. Obecnie zatrudnionych w NFL jest podobnie niewielu ciemnoskórych trenerów jak w momencie wprowadzania nowego prawa. Amerykańskie media narzekały ostatnio, że zasada Rooneya to fikcja, a problem jeszcze bardziej widać w sporcie uniwersyteckim. Kilka lat temu nad wprowadzeniem podobnego prawa zastanawiała się Premier League. Mocno krytykowali ten pomysł Kieran Dyer, czy Titus Bramble, byli angielscy piłkarze, którzy planowali zostać trenerami i nie chcieli, by ktoś zarzucił im, że dostali pracę tylko ze względu na kolor skóry. Jak na razie żaden z nich nie dostał pracy.

KIEPSCY LIDERZY

Niemieccy dyrektorzy sportowi w ostatniej dekadzie wyrobili sobie renomę ludzi, którzy nie boją się odważnych decyzji i potrafią iść wbrew trendom. W Bundeslidze było już w ostatnich latach wielu trenerów, którzy nigdy nie grali zawodowo w piłkę, kilkunastu szkoleniowców dostało szansę tylko dlatego, że dobrze radzili sobie z prowadzeniem młodzieży, a szansę pokazania się w najwyższej lidze miał nawet 28-latek. Wydawałoby się więc, że czarnoskórzy trenerzy stanowią rynek, na którym można łatwo wyrobić konkurencyjną przewagę. Skoro prawie cały świat futbolu ich pomija, ci, którzy by się nimi zainteresowali, mieliby możliwość wybierania spośród wszystkich najlepszych ciemnoskórych trenerów na rynku. Tak się jednak nie dzieje. Jak zwraca uwagę Barnes, każdy klub, który nie zatrudnia byłego i białego zawodnika płci męskiej z klasyczną fryzurą, musi się obawiać, że w przypadku porażki będzie wyglądał głupio. Decydowanie się na czarnoskórego menedżera wydaje się ryzykowne, ponieważ czarni faceci jeszcze nie sprawdzili się jako menedżerowie, a biali już się sprawdzili. Piara Power, dyrektor Football Against Racism in Europe, podobnie jak Thuram zwraca uwagę na stereotypy dotyczące cech charakteru, wynikających z rasy. – Wciąż panuje przekonanie, że czarni wprawdzie są dobrymi sportowcami, ale kiepskimi liderami – twierdzi.

 

POWSZECHNY RASIZM

Przypadek Thioune może być na niemieckim rynku przełomowy, ponieważ jak dotąd Bundesliga nie ma praktycznie żadnych doświadczeń z ciemnoskórymi trenerami. Jedynym był Francuz Valerien Ismael, który kilka lat temu krótko prowadził Wolfsburg, a obecnie jest liderem ligi austriackiej z Linzer ASK. Thioune już jest ewenementem, bo jako pierwszy ciemnoskóry trener wychowany w Niemczech dostał się do zawodowej piłki. Szkoleniowiec VfL Osnabrueck wspomina, że w czasach kariery piłkarskiej najgorsze były dla niego wyjazdy na wschód. Gdy w 1999 roku leżał kontuzjowany na boisku w Chemnitz, dwanaście tysięcy ludzi skandowało „dobić czarnego”. Podobnie było jego zdaniem w Magdeburgu czy w Dreźnie. Rasistowskie przyśpiewki funkcjonowały jednak nie tylko w dawnej NRD. W rozmowie z „11Freunde” wspomina, że gdy w jego dzieciństwie na stadionie w Osnabrueck podnoszono w stronę kibiców gości okrzyk „Azylanci!”, co miało stanowić obelgę, on akurat przestawał dopingować. – Mój ojciec handlował antykami i do naszego domu zawsze zapraszał wielu Afrykanów. Wielu z nich faktycznie było azylantami – mówił.

 

DOBRE PERSPEKTYWY

Po zakończeniu kariery zajął się prowadzeniem młodzieży VfL i był koordynatorem szkolenia młodzieży. W kryzysowej sytuacji mianowano go tymczasowym trenerem pierwszej drużyny i został na stałe. W zeszłym sezonie wygrał z nią trzecią ligę, a gdy koronawirus przerwał rozgrywki, był na dobrej drodze, by utrzymać ją w 2. Bundeslidze. Pierwszy zespół prowadzi już od dwóch i pół roku. Uchodzi za bardzo mocnego przede wszystkim w relacjach międzyludzkich. Gdy dzieci jego zawodników pojawiają się w klubie, wiedzą już, w której szufladzie trenerskiego gabinetu znajdą jajka niespodzianki. Thioune podkreśla, że jego kolor skóry nigdy nie był w klubie tematem. – W naszej akademii grupy młodzieżowe prowadzili karzeł i kobieta, pierwszą drużynę trenuje czarnoskóry. Nie dlatego, że ktoś postanowił, iż będziemy różnorodni, a dlatego, że zwracamy uwagę tylko na umiejętności – zaznacza.

Jego pierwszy wniosek o przyjęcie na kurs UEFA Pro odrzucono, ale w 2016 roku Thioune dołączył do trenerskiej elity w Niemczech. Liczy, że nie będzie ostatni. Otto Addo odpowiada w Borussii Dortmund za indywidualną pracę z najbardziej utalentowanymi zawodnikami, David Yelldell trenuje bramkarzy w reprezentacji do lat osiemnastu, a Ben Manga to bardzo ceniony szef skautów Eintrachtu Frankfurt. Sam Thioune, który ma 45 lat, też liczy, że 2. Bundesliga nie jest jego szczytem, choć jednocześnie zdaje sobie z zasad wciąż panujących w futbolu: – Wiem, że jako czarny muszę pracować znacznie ciężej niż biały.

#bundesliga
#czarnoskórzy trenerzy
#Daniel Thioune

Najnowsze

Witajcie w świecie kina akcji Vinniego Jonesa. Będą faule, przekleństwa i bójki. A mimo wszystko futbol zagrał główną rolę

Rywale byli przerażeni widząc pędzącego w ich kierunku szaleńca z wygoloną głową. Dzisia ...

#vinnie jones
#crazy gang
#wimbledon

Istne trzęsienie ziemi, czyli gościliśmy Damiana Kądziora (WIDEO I PODCAST)

Reprezentant Polski i najlepszy asystent ligi chorwackiej opowiedział nam, jak trudne chwile mogą zbudować człowieka. Odbyliśmy podr ...

#Damian Kądzior
#La Polemica

Epidemia miesza na Słowacji. Likwidacja klubu jako sposób na opornych piłkarzy

Światowe media obiegła w ostatnich dniach informacja, że Żylina została pierwszym klubem, który zbankrutował przez koronawirusa. Spr ...

#Koronawirus
#Słowacja
#Żylina

Szkoda nam tych panów. Komu COVID-19 zepsuje zakończenie kariery?

To miało być wymarzone pożegnanie z piłką. Przewrotka z Barceloną na rozpoczęcie sezonu i świętowanie Pucharu Króla jako ostatni akt kariery. Aritz Aduriz miał zdobyć trofeum i ...

#Aritz Aduriz
#koniec kariery

Ślepy zaułek Formuły 1. Co będzie z królową sportów motorowych w dobie elektromobilności?

W teorii zarządzania mówi się o dwóch różnych sposobach planowania. Planowanie operacyjne dotyczy najbliższego okresu, kilku miesięc ...

#elektromobilność
#F1
#Formuła 1

Czas poszukiwaczy okazji. Nazwiska, na których będzie można oszczędzić

Rynek transferowy, jaki znamy, zmieni się nie do poznania. Nawet najbogatsi będą szukać wymian, zawodników do zatrudnienia za darmo, ...

#kontrakty
#Koronawirus
#wolny transfer

DETALE I NIUANSE. Kiedy pandemia mówi „sprawdzam”

Piłkarze Barcelony zgodzili się na 70 procent obniżki pensji, wypytując jednocześnie kolegów z Realu Madryt, dlaczego oni nie mierzą się z identycznymi problemami. Trudne czasy ...

#FC Barcelona
#Koronawirus
#LaLiga

Premier League TOP5: Trenerzy, którym nie wyszło w dużych klubach

„Premier League TOP5” to nowy cykl, w którym co tydzień będziemy tworzyć różne zestawienia. Dotyczyć będą tylko ery Premier League, bo choć zdajemy sobie sprawę, że futbolu wca ...

#David Moyes
#premier league
#Roy Hodgson

Cudowny prank w austriackiej piłce. Dzień, w którym komik został trenerem Grazer AK

Prima Aprilis nie jest naszym ulubionym dniem w roku. Czerstwe żarty, które przeradzają się w fake newsy, to nie nasze klimaty, szcz ...

#hape kerkeling
#prima aprilis

BOB BRADLEY. Polskie Chicago Fire, geniusz Piotra Nowaka i przepis na gołąbki (WYWIAD)

Bob Bradley jest powszechnie uważany za jednego z dwóch – obok Bruce’a Areny – najlepszych trenerów wszech czasów w USA, a obecnie z ...

#bob bradley
#chicago fire
POKAŻ WIĘCEJ