newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. by Luciano Viti/Getty Images

Był czarodziejem stojącym za sukcesami Interu Mediolan. Pięknego i absolutnie zachwycającego, który u Włochów wykuwał miłość do piłki. Po latach jednak na nieskalanym pomniku pojawił się odprysk. Oskarżenie o stosowanie dopingu. Okazało się, że włoski rytuał kawy miał w Mediolanie zupełnie inne znaczenie.

Najpierw wybierał zawodników rezerwowych. Brał pastylki i kazał wkładać pod język. Następnie dawał je także piłkarzom pierwszego składu. Ktoś połknął, ktoś potajemnie wypluł. Najczęściej podczas wyjścia do łazienki. Gdy to zauważył, pigułki zaczął rozpuszczać w kawie. Od tamtego momentu stało się to w Interze stałą praktyką.

„Milczą, bo są przywiązani do systemu”

Helenio Herrera, bo to o nim mowa jako „czarnym charakterze” tej historii, nie mógł na zarzuty odpowiedzieć. Nie żył od ośmiu lat, gdy Ferruccio Mazzola, znany bardziej jako młodszy brat słynnego Sandro, wydał książkę, a potem w 2005 roku udzielił głośnego wywiadu dziennikarzowi „L’Espresso” pod znamiennym tytułem „Pasticca nerazzura” („Niebiesko-czarna pigułka”). Wywiad oraz książka „Trzeci niewygodny” wbiły klin w środowisko piłkarskie, ale również w relacje rodzinne. Od młodszego z braci Mazzola odwrócili się początkowo wszyscy…

Piłkarze Interu z tamtych lat zaprzeczali podobnym praktykom, Sandro Mazzola przestał utrzymywać z nim kontakty, a Massimo Moratti – syn Angelo, który zatrudnił przed laty w Interze Herrerę – podał niesfornego Ferruccio do sądu, żądając miliona euro zadośćuczynienia. W środowisku calcio zawrzało.

„Mój brat Sandro mówił mi wtedy, że jeżeli nie chcę tego brać, to mam pójść do toalety i wypluć” – wspominał wydarzenia sprzed lat, włączając jednocześnie w medialną burzę starszego brata, absolutną legendę calcio.

Angelo Moratti z Helenio Herrerą w 1960 roku | Fot. Archivio Apg/Mondadori Portfolio via Getty Images

W innym wywiadzie dodawał: „Mój brat boi się wchodzić na wojenną ścieżkę z władzami Interu. Wielu innych także pracuje wokół futbolu. Byli piłkarze są skautami, pracują w klubach bądź mają pracę dzięki nim. Nie chcą się ujawniać. Są przywiązani do systemu i nie chcą stracić swoich przywilejów”. Mówił o powodach, dla których został odrzucony przez środowisko.

Mistrzowski triumwirat

Mówimy o Interze Mediolan sprzed 50 lat. A dokładniej „Grande Interze”, który ma niezachwiany status w umysłach włoskich kibiców. Formację „Sarti, Burgnich, Fachetti…” w latach 60. sympatycy futbolu wymieniali z dbałością równą kolejnym wezwaniom w litanii. Trzy mistrzostwa Włoch, dwa Puchary Mistrzów i dwa Puchary Interkontynentalne – to wszystko stało się własnością Interu między 1962 a 1966 rokiem.

Triumwirat z niezwykle hojnym Angelo Morattim jako właścicielem, Italo Allodim pełniącym funkcję dyrektora sportowego i Helenio Herrerą na stanowisku trenerskim, który jako pierwszy w historii włoskiego futbolu stał się wielką gwiazdą i bożyszczem opinii publicznej, zawładnął futbolową Italią. Sukcesy były pochodną charyzmy Herrery, innowacyjnej taktyki i przygotowania fizycznego rozwiniętego na niespotykaną wtedy skalę. Po czterdziestu latach wspomniany Ferruccio Mazzola dodał w jego mniemaniu jeszcze jeden istotny składnik: amfetaminę.

***

Co było Twoim zdaniem w tych tabletkach?

Nie mam pewności, ale myślę, że była to amfetamina. Raz po tej kawie po meczu Como – Inter w 1967 roku miałem halucynacje i ataki niemalże jak przy epilepsji przez trzy dni i trzy noce. Dzisiaj wszyscy zaprzeczają, niewiarygodne. Nawet Sandro…

Twój brat.

Tak. Sandro i ja odkąd postanowiłem opowiedzieć tę historię, nie rozmawiamy ze sobą. Mówi, że brudy powinny być prane w rodzinie. Ja tak nie uważam. Robię to dla moich kolegów, którzy zachorowali i być może uratowali nam skórę. Było ich wielu. Zbyt wielu.

***

O kim mówi młodszy z braci Mazzola?

O tragicznie zmarłych w młodym wieku jak Armando Picchim oraz tych, którzy zmagali się z nowotworami i chorobami pochodnymi w późniejszych latach. Mówimy o śmierci zawodników „Grande Interu” (choć nie tylko, bo będzie to dotyczyło również choćby zmarłego w wieku 39 lat Bruno Beatrice z Fiorentiny) w wieku dojrzałym, gdy jednak średnia długość życia wśród mężczyzn we Włoszech wynosi 79,4 lata.

  • Armando Picchi umiera w wieku 36 lat na raka rdzenia kręgowego
  • Marcello Giusti umiera na raka mózgu w 1999 roku (54 lata)
  • Carlo Tagnin umiera w 2000 roku na nowotwór zwany kostniakomięsakiem (68 lat)
  • Mauro Bicicli umiera w 2001 roku na raka wątroby (66 lat)
  • Ferdinando Miniussi umiera w 2002 roku na marskość wątroby (61 lat)
  • Giacinto Facchetti umiera w 2006 roku na raka trzustki (64 lata)
  • Giuseppe Longoni umiera w 2006 na przewlekłe zapalenie naczyń (64 lata)
  • Enea Masiero umiera w 2009 z powodu guza (65 lat)

Z pierwszego składu są jedynie Picchi, Facchetti i Tagnin. Zawodnicy z rezerw, trzymając się słów Ferrucio Mazzoli, byli traktowani jak króliki doświadczalne albo mieli za zadanie dzięki niedozwolonym środkom zmniejszyć dystans do zawodników pierwszego składu. To oni też mieli zdaniem Mazzoli „testować” jakość produktów Herrery.

Najbliżsi Herrery, ale także wielu innych podopiecznych, zaprzeczało tym doniesieniom. Na oficjalnej stronie poświęconej Herrerze znajdziemy odnośnik do „Caffe di Herrera”.

Luna Herrera pisała:

„Mój ojciec był zdrowy, jadał normalny makaron przyprawiony oliwą z oliwek i parmezanem. Chciał, żebyśmy nie pili wina, a także zbyt dużo wody w trakcie posiłków, by nie zostały rozcieńczone soki żołądkowe. […] Był przeciwnikiem jakichkolwiek narkotyków”

„Tata wierzył tylko w doping psychologiczny (po latach to samo zdanie wypowie Sandro Mazzola – przyp. DM). Jednak miał absolutne zaufanie do siły kwasu acetylosalicylowego związanego z kofeiną, który między innymi stymuluje mózg. […] Kupił aspiryny w Anglii lub Ameryce w dużych niebieskich butelkach. Ponieważ aspiryna nie jest dobra dla żołądka, zmuszał nas do popijania cukrem. […] Podawał to wszystkim”

Wywiad w 2005 roku dla największego tygodnika na Półwyspie Apenińskim „L’Espresso” przełamał barierę milczenia. Do tej pory o książce Mazzoli dyskutowało się gdzieś po kątach, ale dopiero rozmowa przeprowadzona przez Alessandro Gilioliego przeniosła temat do włoskiego mainstreamu. Choć tam Ferruccio Mazzola powtórzył jedynie tezy, które zainteresowanym były dobrze znane.

Ferruccio mieszkał na rzymskich przedmieściach. Kiedy z nim rozmawiałem, wydawał się być zmęczonym, rozgoryczonym i zmartwionym facetem. Zachowywał się tak, jakby nawet żałował tego, co powiedział i napisał” – wspominał po 10 latach od publikacji wywiadu dziennikarz Alessandro Gilioli. „Otrzymałem też lawinę obelg od najbardziej zaciekłych kibiców Interu. Interu, któremu sam kibicuję” – wspominał.

Po wywiadzie dla „L’Espresso” do tematu rzekomego dopingu zaczęły odnosić się również osoby publiczne, niekoniecznie na co dzień związane ze sportem, a które dotknęła siła wyznań młodszego z braci Mazzola.

Wywiadowi notkę na swoim blogu poświęcił na przykład Beppe Grillo. Komik, późniejszy twórca partii politycznej „Ruchu 5 Gwiazd”, która w drugiej dekadzie XXI wieku wywróci do góry nogami włoską scenę polityczną: „Mówienie źle o Facchettim jest jak wypowiedzenie bluźnierstwa w kościele. Ja tego nie zrobię, ale mówienie o jego śmierci jest koniecznością”. Później Grillo cytuje największe smaczki z tego wywiadu.

***

„Czy jest możliwe, aby z czekającego Cię procesu wyłonił się inny obraz Interu z tamtych lat?”

Nie wiem, nie interesuje mnie to. Gdybym faktycznie chciał zrobić coś złego Interowi, to napisałbym w tej książce o wielu innych rzeczach. Mógłbym powiedzieć o ustawionych meczach, kupionych sędziach – szczególnie w europejskich pucharach. Odpuściłem…

***

Na pytanie dziennikarza, czy tylko Inter w tamtych czasach brał niedozwolone środki, odpowiada z rozbrajającą szczerością, że nie. Na przykładzie własnej kariery we Fiorentinie i Lazio mówi o zabiegach, które stosowane były powszechnie. Ostrze tego wywiadu wycelowane jest głównie w Inter, niemniej stało się oskarżeniem całego włoskiego środowiska piłkarskiego.

***

„Kiedy Herrera trafił do Romy, przeniósł ze sobą te same metody, które wykorzystywał w Interze. Uważasz, że dlaczego zmarł Giuliano Taccola, napastnik Romy, w wieku 26 lat tuż po meczu z Cagliari w 1969 roku?”.

***

Ferruccio Mazzola umiera w 2013 roku w wieku 68 lat. Przedwcześnie. Dwa lata później Sandro Mazzola w wywiadzie dla „Corriere dello Sport” dokonuje jednak sensacyjnego wyznania:

Mój brat miał rację. Pamiętam, że zawsze dawali nam kawę przed meczem. Nie wiem, co w niej było, ale pamiętam, że jeden z moich kolegów Horst Szymaniak, zapytał mnie, czy biorę symaminę. Nie wiedziałem, co to jest, ale coś było nie tak. W niej było coś dziwnego”. Jednocześnie przyznaje, że pod koniec życia Ferruccio skonfliktowani bracia pogodzili się.

„To była historyczna bitwa, którą toczył nasz tygodnik. Nie tylko przeciwko Interowi, ale także w sprawie tajemniczych zgonów we Fiorentinie w latach siedemdziesiątych” – pisał Alessandro Gilioli po słowach Sandro Mazzoli.

Cienka granica

Tak naprawdę o słynnej kawie Herrery mówiło się we włoskim środowisku od lat, ale Ferruccio był pierwszym, który powiedział to oficjalnie i pod nazwiskiem. Nawet jeśli kierował nim możliwy żal odtrącenia i gorycz z powodu niewykorzystanego talentu i potencjału…

Luisito Suarez, inny były członek Wielkiego Interu, przez lata zaprzeczał, że Herrera kazał przyjmować jakiekolwiek niedozwolone substancje. „Ferruccio nie występował w oficjalnych meczach, nie mógł wiedzieć co dzieje się w szatni” – mówił w jednym z wywiadów. I jak wielu twierdzi, Suarez wcale nie musi być tym, który kłamał. W tej historii wszyscy mogą mieć rację.

Nie można bowiem jednocześnie wykazać, że istnieje jasny i klarowny związek między rzekomymi wszystkimi zgonami wymienionymi wcześniej, a które krążą we włoskiej dyskusji jako jeden z głównych dowodów. Prawdą jest również to, że wielu innych zawodników Interu wciąż żyje i jest zdrowych. Sandro Mazzola również.

Z całej historii wyłania się wniosek, że prawdopodobnie wszystkie liczące się drużyny w Italii w latach 60. i 70. używały mniej lub bardziej dozwolonych substancji. Potem miało się to ucywilizować, ale gdy przypomnimy sobie „bel EPOque” Juventusu czy słynny film opublikowany w 2005 roku przez RAI o Fabio Cannavaro, musimy realnie zmierzyć się z naszymi wyobrażeniami o pięknie sportu. Każdy doskonale wie, że linia oddzielająca legalne medykamenty od tych nielegalnych była i jest bardzo cienka.

Pomnik Helenio Herrery ostatecznie we Włoszech nigdy nie upadł. Bo i chyba nie taki był nawet cel ujawnionych tajemnic przez Ferruccio Mazzolę. Wszyscy zainteresowani wiedzieli, że Herrera nie był jedynym, który grał na planszy, gdzie krzyżowały się niedozwolone środki medyczne i wykorzystywanie posiadanych polityczno-sportowych wpływów. Był magiem, ale tylko z nazwy. Miast dokonywania cudów, wolał nie zostawiać nic zbędnemu przypadkowi.

#doping
#Helenio Herrera
#Inter Mediolan

Najnowsze

Kadra Michniewicza krok od Euro U-21. Drugi awans z rzędu na wyciągnięcie ręki

W teoretycznie najważniejszym meczu eliminacji reprezentacja Polski do lat 21 pokonała Rosję (1:0) po trafieniu Patryka Dziczka. Ter ...

#Czesław Michniewicz

HIT THE BAR #20: Ostatnie ostrzeżenie dla Brzęczka. Kadra wróciła i nas zmęczyła (WIDEO)

Reprezentacja Polski przegrała z Holandią i pokonała Bośnię i Hercegowinę, ale pozytywnych wniosków zbyt wiele nie ma. Michał Gutka ...

#Hit The Bar
#reprezentacja polski

Pani niewidzialna, pierwsza dama Chelsea, która obudziła imperium Abramowicza. Kim jest Marina Granowskaja?

W Chelsea jest jak dawniej. Pieniądz wiruje, a skład pięknieje. Wszystkim steruje Marina ...

#Chelsea
#marina granowskaja

Jeśli reagować, to właśnie teraz. Zawalić możemy nie jeden turniej, a z automatu dwa (KOMENTARZ)

Zbigniew Boniek wprost przyznaje, że nie ma gwarancji, aby z reprezentacją na Euro 2020 było lepiej. Do mistrzostw Europy jeszcze 10 ...

#euro 2020
#jerzy brzęczek
#Liga Narodów

Cała Polska przeprasza Jerzego Brzęczka. A czy ty wysyłałeś już kwiaty do selekcjonera? (KOMENTARZ)

Kamil Grosicki wszystko zepsuł. Polska od grilla i memów nigdy mu tego nie wybaczy. Nagl ...

#Liga Narodów
#Polska - Bośnia i Hercegowina

To twój czas, chłopaku. Piłkarze, dla których to może być przełomowy sezon Premier League

Rozpoczynający się w sobotę sezon ligi angielskiej to dla wielu zawodników młodego pokolenia szansa na to, by na poważnie wejść do w ...

#arsenal
#Billy Gilmour
#Chelsea

Polskie skrzydła, Rybus i powietrzny Glik. Bośniacka pocztówka z eliminacji (ANALIZA)

Pierwsze w historii polskie zwycięstwo w Lidze Narodów bardzo przypominało większość meczów eliminacyjnych z czasów Jerzego Brzęczka ...

#analiza
#jerzy brzęczek

Głupi i głupszy – w godnym Monty Pythona wyścigu bezmyślnych istot brawurowa ucieczka Greenwooda i Fodena

Te dwie rzeczy od dawna są mocno rozłączne: inteligencja boiskowa i inteligencja życiowa ...

#Mason Greenwood
#phil foden

Od komunistycznego raju do etatowego bicia rekordów. Ansu, będziesz legendą

Nie mógłby jeszcze pójść na wybory ani legalnie kupić alkoholu, ale już napędza dorosłą reprezentację Hiszpanii. Ansu Fati stał się ...

#Ansu Fati
#FC Barcelona
#LaLiga

Najlepszy piłkarz ekstraklasy wraca. Poważne zbrojenia mistrza Polski

W 2019 roku tuż po mistrzostwie Polski z Piastem Gliwice Joel Valencia został wybrany najlepszym zawodnikiem ekstraklasy. Po roku na ...

#ekstraklasa
#Joel Valencia
POKAŻ WIĘCEJ