newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
Fot. Chloe Knott - Danehouse/Getty Images

Zawsze będę zwolennikiem menedżerów, którzy znają klub, kochają go, wiedzą, jakie znaczenie ma tam każdy człowiek i każdy kąt. W bezdusznej rzeczywistości korporacyjnej na koniec i tak wszystkich dopadnie wynik, bez względu na to, czy mówimy o futbolu, czy o jakiejkolwiek innej branży. Ale Frank Lampard i Ole Gunnar Solskjaer to dwa żywe dowody na to, że nawet jeśli ktoś taki się potyka, chcesz podać mu rękę, by wstał i szedł dalej. 

Jest niedziela wieczór, kiedy oglądam fenomenalne zdjęcia w bazie Getty Images ze świętowania piłkarzy Manchesteru United po zwycięstwie w derbach. Wszystkie ujęcia mają wspólny mianownik – czystą radość. Te sceny jawią się jako abstrakcyjne, OGS pokonał Guardiolę po raz trzeci w tym sezonie i naprawdę trudno uwierzyć, że usprawiedliwienie spowodowane nieobecnością Kevina De Bruyne może tutaj zadziałać. Groteskowość zdarzeń sięga jeszcze głębiej: Manchester United otwiera drogę do szybszego tytułu… Liverpoolowi, odwiecznemu wrogowi. Ale w tej walce nie ma sensu szacować, kogo bardziej się nie lubi, bo przecież na koniec chodzi o to, żeby samemu zgarnąć chwałę. I tym sycą się razem z kibicami piłkarze United.

To był ważny mecz. Na wielu płaszczyznach. Manchester United przeżywa w tym sezonie ostrą jazdę rollercoasterem. Kiedy wydaje się, że Solskjaer wie o co chodzi, nagle drużyna gubi trop, nie podąża za tym co dobre, ale akurat ostatnie tygodnie są bardzo dobre. Kibice raz pieją z zachwytu, by po chwili zastanawiać się, czy to ma sens. Po tej niedzieli dużo łatwiej było im rozwiać wątpliwości. Dominacja City w ostatnich latach bolała. Nawet kiedy Manchester United został wicemistrzem za kadencji Jose Mourinho, stracił do The Citizens tak dużo punktów, że nie mogło być mowy o świętowaniu.

To niesamowite, jak jeden człowiek potrafi wszystko odmienić. Często zastanawiamy się, co może zrobić menedżer, jak szybko coś zbudować, ale zapominamy w tej debacie, że głównymi aktorami są jednak piłkarze. Wejście do drużyny Bruno Fernandesa sprawiło, że pozostali piłkarze uwierzyli w swoje możliwości, urośli niesamowicie. Nie chciałbym szukać zbyt daleko idących porównań, ale to przypomina, z zachowaniem pewnej skali, lądowania na Old Trafford wielkich piłkarzy – Erica Cantony czy Cristiano Ronaldo. Dziś, rzecz jasna, zbyt wcześnie na takie peany i odniesienia, ale chodzi mi o początek pewnego cyklu. O to, że Portugalczyk wyraźnie narysował linię i wysłał jasny przekaz: wczoraj byliśmy tam, dziś jesteśmy tutaj i proszę wsiadać, nie gadać, razem ruszymy teraz w piękną podróż.

Widać, że wielcy piłkarze z marszu biorą sprawy w swoje ręce. Dyrygują, pokrzykują, biegają, strzelają, asystują. Oglądałem kompilację akcji tego pomocnika, kiedy jeszcze grał w Sportingu i – jako że nie oglądam na co dzień ligi portugalskiej (sorry) – byłem w szoku. Nie czułem jednak nawet po tym wideo, że aż tak może on odmienić grę MUTD. Trzy gole, trzy asysty – to jest wejście smoka. Gość potrafi wszystko. Prostopadłe podanie, rzut wolny (strzał lub podanie), karne (ostatniego zmarnował w 2016 roku) plus naturalna charyzma. Po prostu jest kozakiem, na którego nie zasługujemy. Ściągnięcie go na Old Trafford to być może jedna z najważniejszych batalii, jakie ten klub wygrał w ostatnich latach, bo pozwala uwierzyć innym poważnym piłkarzom w Europie, że tutaj wciąż można grać w piłkę na wysokim poziomie.

fot. Robbie Jay Barratt – AMA/Getty Images

Manchester United i Chelsea jadą na podobnym wózku. Solskjaer często „szył” w tym sezonie w kwestii składu, Lamps także, w końcu to on zmienia wyjściową jedenastkę najczęściej w lidze. Kiedy popatrzyłem w sobotę na ławkę rezerwowych Chelsea, złapałem się za głowę. Dzieciaki. Tymczasem na boisku weterani złapali sprawy w swoje ręce. Pedro, Giroud, Willian, Azpilicueta, wszyscy grali jak natchnienie i jakby mieli 10 lat mniej. Być może nieco z przymusu Lampardowi udało się ich obudzić. Wszyscy przecież widzieli, że młodzież gra dobrze, że ciągnie ten wózek (Mount, Abraham) i wszyscy zastanawiali się pewnie, co by było, gdyby starszyzna dołączyła do zabawy. I wreszcie mieliśmy taki mecz. Z jednej strony Billy Gilmour, nastolatek bez doświadczenia, syn oficera Royal Navy, dyrygujący niebieską armią od tyłu, wyglądający jak uczeń technikum, z drugiej – mistrz świata, weteran Giroud, walczący jak lew.

Być może Lampardowi w końcówce sezonu udało się stworzyć ciekawy ekosystem, złapać wreszcie równowagę w zespole. Mam oczywiście świadomość, że zarówno on, jak i Solskjaer za chwile mogą przegrać z jakimś słabeuszem, ale po ostatnim weekendzie prognoza na koniec sezonu jest dość dobra. Wszystko w ich rękach, może to się skończyć tak, że jedni i drudzy skończą w Lidze Mistrzów, kosztem słabnącego Leicester City. To szalony sezon, nie przypominam sobie takiego w Premier League. I może nie warto co rusz zastanawiać się, co zrobić z Lampardem i Solskjaerem, ale po prostu cieszyć się, że takich dwóch menedżerów pracuje w tej lidze, bo wygląda na to, że – bez względu na ostateczne rozstrzygnięcie – tacy dostawcy adrenaliny są potrzebni każdemu kibicowi.

#Chelsea
#Frank Lampard
#Manchester United
#Ole Gunnar Solskjaer

Najnowsze

Z NOGĄ W GŁOWIE. Pionierzy ze strzałami w plecach. Wielkie ryzyko Bundesligi

To jasne, że wracając jako pierwsza, liga niemiecka stoi przed wielką szansą, by wyjść z kryzysu jako największy zwycięzca. To nie b ...

#bundesliga
#felieton
#powrót Bundesligi

FOOTCALL #5. Krystian Bielik o sztuce kiwania się, byciu jak Yaya Toure, rozmowach z Rooneyem i kontuzji (WYWIAD)

Gdyby istniał test na polskiego piłkarza, Krystian Bielik by go nie zdał. Trudno znaleźć ...

#bielik
#derby county
#footcall

Jak się odnaleźć w niemieckim świecie: Bundesliga jako serial oglądany od połowy

Kto jest czarnym charakterem, kto kiedyś był jego kumplem, a dziś traktuje go jako wroga, kto się układa z władzą, a kto woli zginąć ...

#bundesliga
#Bundesliga jako serial

Plan już bez białych plam. Wszystko, co trzeba wiedzieć o powrocie Bundesligi

Najpierw tydzień zbiorowej kwarantanny, później kolejne testy na obecność koronawirusa i w przyszłą sobotę derby Zagłębia Ruhry. Tak ...

#BundesBACK
#bundesliga
#liga niemiecka

Łowy w kraju mistrzów świata. Jak Lipsk zasmakował we francuskich talentach

Klub z Lipska z Dayotem Upamecano, Nordim Mukiele i Christopherem Nkunku w składzie załatwił Tottenham w Lidze Mistrzów. Najstarszy ...

#BundesBACK
#bundesliga
#RB Lipsk

NFL wdraża plan A, znamy terminarz na sezon 2020. Jakie mecze warto zakreślić w kalendarzu?

W nocy z czwartku na piątek poznaliśmy terminarz NFL na sezon 2020. Liga podtrzymuje, że rozgrywki ruszą na czas, ale szykuje warian ...

#NFL

TYGODNIÓWKA #16. Krótko z przodu, długo z tyłu i wąsy na przedzie. Jak pokochałem i porzuciłem Bundesligę, a teraz ona nas wszystkich uratuje

Można było się tego spodziewać – Bundesliga ...

#Andrzej juskowiak
#andrzej kobylański

Powrót nostalgicznych wspomnień i smaczki taktyczne, czyli dlaczego będę śledził Bundesligę

Niemcy dali sygnał jako pierwsi. Bundesliga wróci 16 maja i jest pierwszą z dużych lig, która podjęła konkretną decyzję dotyczącą wz ...

#BundesBACK
#bundesliga

KICK OFF newonce #3: Carragher Challenge – wersja Premier League. Przemek i Michał składają swoje drużyny

W najnowszym Kick Off newonce Przemek Rudzki i Michał Gutka podjęli się wyzwania Jamiego ...

#Carragher Challenge
#kick off

Można zdobyć 10 mistrzostw i być niespełnionym? Losy niedocenionego Thiago

Po siedmiu latach w Bayernie Thiago Alcântara przedłużył kontrakt i rozważa nawet zakończenie kariery w Monachium. Zbliża się do trz ...

#Bayern Monachium
#bundesliga
POKAŻ WIĘCEJ