newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
WLODZIMIERZ SIERAKOWSKI / 400mm

Winni stanu polskiej piłki są wszyscy wokoło. Stwórzcie im tylko optymalne warunki, a zatrzęsą światem. Skoro jeszcze nie zatrzęśli, to znaczy, że warunki nie były optymalne. Nikt nie jest tak dobry w zrzucaniu odpowiedzialności, jak polski trener.

Kolejny tydzień w polskiej piłce upłynął na dyskusji, czy Michał Probierz miał rację, że w ekstraklasie pokazuje się głównie kiksy, czy jednak nie miał racji. Kolejny tydzień dyskutowania o sprawach pobocznych. Może czas porozmawiać o tych, którzy są w centrum wydarzeń. O polskich trenerach. Bo dotychczas, jeśli chodzi o przyczyny beznadziei polskiego futbolu ligowego, dyskusja raczej ich omija. Dbają o to oni sami, wskazując winnych wszędzie wokół.

 

DAWNE TRUDNOŚCI

Trenerzy często faktycznie nie mieli łatwo. Przez lata ligę ustawiali piłkarze, sędziowie, czy działacze. Niektórzy z nich też czasem w tym uczestniczyli, ale pozostali, faktycznie mieli prawo pieklić się na sędziów i sprzedajnych grajków. Gdy potem afera korupcyjna wytrzebiła arbitrów, wymuszając przyspieszone awanse do elity, mieli prawo dalej się irytować, że sędziowie, choć już uczciwi, nie byli na wysokim poziomie. To jednak minęło. Nikt z ekstraklasy nie ma tak dużej styczności z wielką piłką, jak polscy sędziowie.

 

CIERPLIWOŚĆ DZIAŁACZY

Zawsze wdzięcznym tematem do chronienia sędziów są polscy działacze. Nieudolni, bez pomysłu i bez wizji, niezależnie, czy pochodzący z poprzedniej epoki, czy już z obecnej. Tyle że część działaczy przestała przynajmniej być niecierpliwymi. Średni czas pracy trenera w ekstraklasie jest dziś dłuższy niż średni czas obecności piłkarza w danym klubie. Kazimierza Moskala nikt nie zwalnia z ŁKS-u, choć widoki na utrzymanie są marne. Maciej Stolarczyk nie stracił pracy w Wiśle Kraków nawet po siedmiobramkowej porażce. Probierz mógł przetrwać w Cracovii liczne kryzysy, podobnie jak Kosta Runjaić w Pogoni. Marcina Brosza lata temu zwolniono by z Górnika Zabrze już kilka razy, Waldemar Fornalik pożegnałby się z pracą w Piaście Gliwice przed mistrzowskim sezonem, a Piotr Stokowiec po tym, jak w nędznym stylu wywalczył utrzymanie. Na pewno dawniej znaleziono by też powód, by Marka Papszuna pogonić z Rakowa Częstochowa w którymś momencie wędrówki z II ligi do ekstraklasy. Są oczywiście wyjątki, ale na ogół trenerów nie zwalnia się już w lidze przy pierwszej możliwej okazji. Brak czasu przestał być argumentem.

 

MISTRZOWIE WYMÓWEK

Przez lata trenerzy podkreślali, że w odniesieniu sukcesu przeszkadza im brak infrastruktury. Gdy zbudowano stadiony z podgrzewanymi murawami, powiedzieli, że brakuje baz treningowych. Gdy te zaczynają powstawać, mówią, że co z tego, skoro dalej nie mają kogo trenować, bo brakuje pieniędzy na trenerów młodzieży, którzy oczywiście są świetni, tylko muszą pracować w pięciu miejscach, więc jakość ich pracy spada. Gdy ktoś mówi, że nie są zatrudniani za granicą, mówią, że pracę dostają tam tylko imigranci, którzy przesiąknęli danymi środowiskami, albo byli piłkarze z sukcesami. Gdy ktoś wytyka fatalne wyniki w pucharach, mówią, że gdzie indziej więcej zarabiają. A jeśli nie zarabiają więcej, to mają system rozgrywek, który bardziej sprzyja odnoszeniu wyników. Temu, że ekstraklasa, mając czołowy w Europie kontrakt telewizyjny, stoczyła się do rankingowej czwartej dziesiątki, nigdy, przenigdy, nie są winni trenerzy.

 

DAJCIE KASĘ

No i zawsze finanse. Dajcie mi kasę taką, jak ma Guardiola, to też zrobię dobre transfery. Dajcie mi zawodników takich, jak ma Mourinho, też będę stosował wymyślną taktykę. Ciągle dajcie. Ciągle poczucie, że ci najwięksi stratedzy dyscypliny to tak naprawdę tacy sami ludzie, którzy mieli trochę więcej szczęścia. I mówią obcymi językami. Podczas gdy zawsze wydaje mi się, że aby Mourinho mógł dostać gigantyczne pieniądze do przepuszczenia, najpierw musiał pobić wszystkich bogaczy, prowadząc FC Porto. Aby Guardiola mógł wydawać setki milionów euro, musiał najpierw osiągnąć spektakularny wynik ze znajdującymi się w stanie agonalnym rezerwami Barcelony. Że aby Maurizio Sarri mógł trenować Cristiano Ronaldo, musiał najpierw wyczyniać cuda w Empoli. Że nie byłoby Juergena Kloppa w Liverpoolu i Thomasa Tuchela w PSG, gdyby nie zrobili w FSV Mainz wyników absolutnie ponad stan.

https://twitter.com/futboholik1947/status/1230762397582815233

PROBLEMY WIELKIEGO ŚWIATA

Słyszę czasem polskich trenerów, którzy z przekąsem mówią, że gdy na konferencjach pytają ludzi z wielkich klubów o konkretne aspekty ich pracy, ci się na tym nie znają, bo mają od tego pracowników. Słyszę tę leciutką drwinę w głosie, gdy pytają, jak poradziłby sobie Guardiola w Koronie Kielce, mając za napastnika Bojana Cecaricia. Brakuje mi w tym refleksji: jak ja poradziłbym sobie, gdybym miał, jak Thomas Tuchel, za szefa państwo Katar, widzące w piłce narzędzie soft-power i rozliczające mnie tylko ze zwycięstwa w Lidze Mistrzów, podczas gdy rywalizuję o to z kilkoma innymi klubami, które stać na absolutnie wszystko. Brakuje mi pytania, jak ja poradziłbym sobie, gdyby Neymar wyprawił akurat huczne urodziny siostry, jak połączyłbym jego interesy, z interesami Kyliana Mbappe, jak zareagowałbym na naciski sponsorów, polityków, wszechpotężnych menedżerów. Jak utrzymałbym w dobrym humorze trzydziestu milionerów i zagonił ich do pracy w defensywie. Jak zaskoczyłbym rywala, gdyby dziennikarze wynosiliby mi skład na każdy mecz. Ludzie z tamtego poziomu mogą nie mieć pojęcia o problemach tego poziomu. Jednak ludzie z tego poziomu nie mają pojęcia o problemach tamtego.

 

PROBIERZ GŁOSEM TRENERÓW

Mam z polskimi trenerami problem. Wiele z tego, co przez lata mówią, uważam za słuszne. W wielu sprawach mają rację. W wielu sytuacjach są ofiarami, a nie sprawcami. W wielu aspektach pomogli swym gderaniem popchnąć polski futbol w dobrą stronę. Już lata temu zauważyłem, że najlepiej przeprowadza mi się wywiady właśnie z nimi. Mają doświadczenie życiowe, często szerokie perspektywy, patrzą na piłkę refleksyjnie, mogą powiedzieć więcej niż piłkarze, są zwykle mniej oderwani od rzeczywistości niż prezesi. Wielu z nich naprawdę cenię, wielu lubię, niektórych nawet po ludzku podziwiam. Oczywiście, że w tekście generalizuję. Oczywiście, że wkładając im różne zdania do ust, cytuję głównie Probierza. To nie jest jednak tak, że on tak mówi, a inni uważają inaczej. Probierz tak mówi, bo jest samozwańczym, ale uznawanym przez innych głosem całej grupy zawodowej. Ci, którzy czują się odpowiednio silni, publicznie podkreślają, że Probierz ma rację. Inni przytakują tylko jego słowom, gdy nagranie jest wyłączone. Lecz raczej się od jego słów nie dystansują. Dlatego uznaję, że trener Cracovii mówi głośno to, co inni myślą. W podobnym tonie wypowiadają się zresztą raz za czas praktycznie wszyscy. Od Piotra Stokowca, przez Ireneusza Mamrota, po Waldemara Fornalika.

 

CIĄGŁE POWĄTPIEWANIE

Pamiętam, co mówił Jacek Gmoch w wywiadzie-rzece. Każdy trener musi mieć poczucie, że jest najlepszy na świecie. Być może to rzeczywiście potrzebne, by przetrwać w seniorskiej szatni. Jednocześnie jednak, słuchając i czytając wielkich zagranicznych trenerów, dostrzegam ciągle ich pokorę. Przypominają mi o maksymie Sokratesa: „Wiem, że nic nie wiem”. Zaszli już tak daleko, że dopiero tam dostrzegają, jak wiele im brakuje. Dlatego ciągle poszukują wiedzy. Nawet same wywiady z nimi inspirują, otwierają oczy na futbol, procesy grupowe, czy ogólnie na życie i to nie dlatego, że tam mają zręczniejszych specjalistów od PR-u. Te postacie zastanawiają się, czy coś można byłoby zrobić lepiej. Ale nie: czy otoczenie mogłoby coś zrobić lepiej, lecz czy JA mógłbym coś zrobić lepiej. Polscy trenerzy też oczywiście jeżdżą na staże, sprawiając pozory, że są głodni wiedzy, ale mam wrażenie, że najczęściej przywożą z nich wniosek, iż największa różnica to infrastruktura oraz wyszkolenie zawodników. Zastanawiam się wtedy, czy nie można było do takich wniosków dojść sprzed ekranu komputera.

 

BRAK POKORY

Słowem: brakuje mi w polskich trenerach jako grupie zawodowej pokory i przyznania, że także oni nie przez przypadek znaleźli się w lidze z czwartej europejskiej dziesiątki. Piłkarze już poczuli, że aby móc wejść do tamtego świata, muszą włożyć bardzo wiele pracy, podporządkować piłce całe życie i mocno się rozwinąć. Mają poczucie, że potrafią znacznie mniej niż Cristiano Ronaldo. Od trenerów rzadko jednak słyszę, że ten czy tamten za granicą zrobili coś naprawdę niesamowitego. Nie chodzi o to, że mają czuć niższość wobec Kosty Runjaicia, ale wobec Juergena Kloppa już by mogli. Od Probierza raz słyszałem, że Guardiola ciekawie wymyślił to, że boczni obrońcy schodzą do środka, ale była to tylko część litanii, w której wyliczał, za co by go powiesili, gdyby zrobił coś tak, jak Guardiola. Mam wrażenie, że takie przypadki jak Czesława Michniewicza, trzymającego w laptopie foldery z taktycznymi inspiracjami podpatrzonymi w różnych ligach, to rzadkość. Zwykle trenerzy oglądają Ligę Mistrzów, by przekonać się, że to inny świat, zamiast zauważyć coś, co potem wykorzystają w Bruk-Becie Termalice Nieciecza.

 

NATURALNE ZDOBYWANIE SZACUNKU

Oczywiście, że prowadząc zespół z polskiej ligi trudno zawojować puchary i że nie jest winą polskich trenerów, że w najlepszej szesnastce Ligi Mistrzów są tylko zespoły z pięciu najbogatszych lig świata. Wystarczyłoby jednak raz za czas przejść w Europie trochę bogatszego od siebie rywala, który ma więcej boisk treningowych, jak na początku kariery robili Mourinho, Sarri czy Klopp, a już polscy trenerzy naturalnie zyskaliby trochę więcej uznania, którego tak regularnie się domagają.

#ekstraklasa
#felieton Trela
#trenerzy

Najnowsze

100 pysznych cytatów o futbolu, które bawią, uczą i wzruszają (CZĘŚĆ 2)

Piłkarskie mecze to również bitwy na słowa. Dla Portugalczyka Jose Mourinho spotkanie zaczyna się na długo przed pierwszym gwizdkiem ...

#brian clough
#cytaty o futbolu

Dom z papieru. Jak piłkarze tracili kontakt z rzeczywistością

Fabryka snów poznaje słowo „mniej”. Kryzys właśnie obnaża specyficzną ekonomię piłki — tę, w której zawodnik jest panem sytuacji, a klub musi się panu podporządkować. Pensje pr ...

#Koronawirus
#pieniądze
#prawo Bosmana

Mama jako menedżer, Chełmno, Porto i Tomasz Wieszczycki wołający Scottiego Pippena. Grzegorz Mielcarski w audycji „Futbol i cała reszta” (WIDEO i PODCAST)

W kolejnej audycji z cyklu „Futbol i cała re ...

#grzegorz mielcarski
#fc porto

Rywalizacja oparta na czystym szacunku. Jak Manning może pomóc legendzie Brady’ego

Tom Brady jest nadal głodny. Odszedł z New England Patriots w poszukiwaniu kolejnego Super Bowl, a pomógł mu w tej decyzji dawny naj ...

#NFL
#Peyton Manning

Pirat ze sztuczną inteligencją. Analizował sens transferów, teraz walczy z koronawirusem

Esteban Granero ma dopiero 32 lata, jest czynnym piłkarzem i prezesem pionierskiej firmy zajmującej się wykorzystaniem sztucznej int ...

#Esteban Granero
#Koronawirus
#LaLiga

MMA na telefon, czyli quiz w „Jurasówce”. Słuchaj podcastu!

Kwarantanna nie zatrzymuje "Jurasówki". Łukasz "Juras" Jurkowski w ostatniej audycji rozmawiał z ciekawymi gośćmi ze świata sportów ...

#sporty walki
#Jurasówka
#podcast

Z NOGĄ W GŁOWIE. Nieunikniona rzeź organizmów piłkarzy dla ratowania branży

Gdy epidemia się skończy, piłka będzie się musiała toczyć praktycznie non-stop aż do lipca przyszłego roku. Bez przygotowań, bo prze ...

#kontuzje
#Koronawirus
#piłka nożna

TYGODNIÓWKA #11. Liczenie cudzych pieniędzy i sto porad w kwestii pomagania innym. Kluby przedsiębiorstwa i kluby jak rodzina

Nie ma dnia, żebym nie przeczytał co najmniej jednego tekstu o sposobie, w jaki świat fu ...

#Koronawirus
#premier league
#Tygodniówka

Hans-Dieter Flick zostaje w Bayernie. Q, który został Jamesem Bondem (KOMENTARZ)

Nie ma znaczenia, czy sezon jeszcze ruszy, czy już nie drgnie. Nikt już nie zrobi bardziej spektakularnej kariery niż niespodziewany ...

#Bayern Monachium
#bundesliga

Hateley: Mój najlepszy moment w karierze przyszedł tuż po najgorszym. To najlepiej podsumowuje futbol (WYWIAD)

Czy Ekstraklasa jest lepsza od szkockiej ligi? Jak to jest mieć dziadka i ojca, którzy b ...

#ekstraklasa
#Piast Gliwice
#Tom Hateley
POKAŻ WIĘCEJ