newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
GRZEGORZ RADTKE / 400mm.pl

Cracovia nie jest klubem, któremu spowszedniało samo wygrywanie i teraz chciałby wygrywać pięknie. Cracovia jest klubem, któremu spowszedniało przegrywanie i teraz chciałby wreszcie coś wygrać. Dlatego nie można jej czynić zarzutów, że robi to, co w polskiej lidze działa.

Wróciła wiosna, a wraz z nią narzekanie na styl gry Cracovii. Przegapiłem moment, w którym liga polska stała się produktem tylko dla estetów. Mam wrażenie, że wicelider z Krakowa jest chwalony rzadziej niż najsłabsza drużyna ligi z Łodzi. Co innego jednak mówić, że Pasy grają brzydko (można), a co innego mówić, że nie mają stylu (też można, ale to głupie).

ZNACZENIE STYLU

Słuchając różnych dyskusji, także na temat zagranicznej piłki, myślę, że w Polsce często opacznie rozumie się słowo „styl”. Żadne z jego pięciu słownikowych znaczeń nie ma charakteru oceniającego. Jest neutralne. Sam „styl” nie określa, czy coś jest ładne, czy brzydkie. Dobre, czy złe. Określa, że jest charakterystyczne, rozpoznawalne, powtarzalne. Styl Cracovii może być brzydki, ale zaprzeczanie jego istnieniu, to zamykanie oczu na rzeczywistość. W lidze, w której co chwilę zmieniają się kadry drużyn, a wraz z nimi i trenerzy, o mało której drużynie można powiedzieć, że ma styl. O Cracovii można. A nawet trzeba.

NAJSZCZELNIEJSZA OBRONA

Skoro idąc na stadion przy Kałuży, wiem, że w pierwszej połowie gospodarze rywala zamęczą, a potem będą jak walec, powoli się rozpędzać, spychając go, spychając, spychając, coraz bardziej w jego pole bramkowe, aż w końcu nie będzie miał siły i nie da rady się obronić przed którąś z kolejnych wrzutek. A potem pójdzie do przodu w desperackiej próbie ratowania remisu, ale napotka mur, od którego piłki będą się odbijać, dając krakowianom szanse na wyprowadzanie rozstrzygających kontr. Skoro to wszystko wiem, to znaczy, że zdecydowana większość meczów Cracovii u siebie wygląda bardzo podobnie. Rywale też to wiedzą, lecz nie potrafią temu zapobiec. A to znaczy, że Cracovia ma styl.

Na wyjazdach też zwykle gra bardzo podobnie, tyle że tam ma znacznie większy problem z wykorzystywaniem szans. Nie jest to jednak drużyna, która z tygodnia na tydzień rozgrywa diametralnie różne mecze. Gdy ma dobry dzień, w ten sposób wygra. Gdy ma zły, ale rywal nie próbuje tego wykorzystać, remisuje. Złe dni Cracovii od dobrych odróżnia tylko postawa ofensywy. Obrona zawsze jest taka sama. Bardzo szczelna i popełniająca mało błędów. Jeśli rywal naprawdę mocno się nie wysili, nie strzeli gola. Pasy tracą w tym sezonie 0,76 bramki na mecz. W czołowych ligach europejskich lepszą średnią mają tylko Liverpool, Paris Saint-Germain, Real i Atletico Madryt. Nie próbuję przekonywać, że Cracovia ma obronę na ich poziomie. Próbuję pokazywać skalę trudności zbudowania takiej obrony w jakiejkolwiek lidze. Udaje się nielicznym.

DEFINICJE PIĘKNA

Mam szerokie gusta, jeśli chodzi o piłkarskie piękno. Nie zachwyca mnie jedynie długie utrzymywane się przy piłce, czy bramki poprzedzone dwudziestoma podaniami. Równie piękny wydaje mi się dobrze wykonany pressing czy dziesięciosekundowa kontra. Najpiękniejsza w piłce jest dla mnie konsekwencja. Wrażenie, że każdy z drużyny wie, co ma w danym momencie robić, jak się zachować. Piękna jest dobrze wykonana tiki-taka. Piękne były perfekcyjnie zaprojektowane drużyny Jose Mourinho z najlepszych czasów. Piękne było szczytowe Atletico. Piękne było SV Darmstadt, które wiedziało, że utrzymać się w Bundeslidze może tylko grając długie piłki, ale nigdy na chaos. Piękna była Grecja z 2004 roku.

Brzydki jest dla mnie chaos. Pomieszanie z poplątaniem. Brzydkie są drużyny niechlujne. Podające piłki do byle kogo. Zostawiające olbrzymie przestrzenie między formacjami. Takie, którym zmieni się koszulki i nie będzie się wiedziało, kto właśnie gra. Gdyby Cracovii zmienić koszulki, na pewno wszyscy byśmy ją błyskawicznie rozpoznali.

KONSEKWENTNA REALIZACJA

Oczywiście, że Cracovia nie jest perfekcyjnym dziełem. Jest tylko projektem skrojonym na miarę polskiej ligi. Jasne, że jej mecze nie są dla mnie ucztą. Ale widzę ją poziom ponad całą tą masą polskich drużyn, które raz chcą grać tak, raz inaczej, a tak naprawdę same nie wiedzą, jak chcą grać. Michał Probierz wymyślił sobie, że jego drużyna będzie opierać się na dośrodkowaniach. Gdyby równocześnie zatrudniał samych zawodników mających po 170 centymetrów wzrostu, byłoby to głupie. Gdyby równocześnie nie miał skrzydłowych, którzy potrafią dorzucić piłkę, byłoby to typowo ekstraklasowe. Tak zresztą było w początkowej fazie pracy Probierza w Cracovii.

Dziś jednak nie jest to ani głupie, ani typowo ekstraklasowe. Trener wymyślił, jak chce grać. Zbudował jedną z najwyższych kadr w Europie. I nakazał pchać praktycznie każdą akcję w boczne strefy. Że tam ma całkiem przyzwoitych, jak na polskie warunki, Sergiu Hancę, Mateusza Wdowiaka, Cornela Rapę i Michala Siplaka czy Kamila Pestkę, powstał czołowy zespół w lidze. Wspólnie boczni obrońcy i pomocnicy Pasów strzelili w tym sezonie trzynaście goli i zaliczyli trzynaście asyst. Bezpośrednio wypracowali dwadzieścia sześć z trzydziestu bramek Cracovii. Czyli postawienie na boki działa. Wszystko tu jest konsekwentne – pewny bramkarz, stabilna obrona, skuteczne boki, wrzucające do wysokich zawodników. Zaplanowane jak w mało którym klubie. To paradoks, że zespół, któremu najbardziej zarzuca się toporną ofensywę, jako jedyny w lidze w pierwszych osiemnastu meczach sezonu zawsze strzelał przynajmniej jednego gola.

SKROJENI POD SUKCES W POLSCE

Doświadczenie Probierza to nie tylko jubileusze i rekordy, ale też realna znajomość polskiej ligi. Przez dziesięć lat sprawdzał, co działa, a co nie i w Krakowie stara się robić tylko to, co działa. Znalazł kamień filozoficzny polskiej ligi i wie, że jeśli zbuduje się zespół, który po prostu nie będzie popełniał głupich błędów w obronie i prezentował rywalom bramek, będzie się miało za sobą 3/4 ligi. Wie, że jeśli pośle się w polskiej lidze dziesiątki dośrodkowań w trakcie jednego meczu, to rywal w końcu popełni błąd. Oczywiście, że w taki sposób nie ma najmniejszych szans na osiągnięcie czegokolwiek w pucharach. Wystarczy, że Cracovia sama trafi na rywala, który nie da jej łatwego gola, a przy tym nie ugnie się pod ciężarem licznych wrzutek i zespół będzie ugotowany. Cracovia nie jest jednak krojona pod sukces w pucharach, a pod sukces w Polsce. To nie jest klub, któremu wygrywanie w kraju już spowszedniało i teraz chce się pokazać w Europie. To klub, któremu spowszedniało przegrywanie w kraju i teraz chciałby wreszcie coś wygrać.

W ekstraklasie czasem działają rzeczy, które w Europie nie działają. I odwrotnie. Są rzeczy, które w Europie mogłyby zadziałać, ale akurat w tej lidze nie dają szansy na sukces. W normalnych warunkach wykonanie „jednoosobowego pressingu” przez napastnika na mających piłkę przy nodze stoperach nie miałoby najmniejszego sensu, bo rywale nie spanikują i łatwo miną szarżującego wariata. W Polsce jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że spanikują i stracą piłkę. Wszędzie indziej samotne atakowanie rywala to bezsensowna strata sił. W Polsce całkiem groźny sposób na przejęcie piłki blisko bramki rywala.

STABILNA BUDOWA

Odkąd Probierz pojawił się w Krakowie, klub robi wszystko, by wykorzystać słabość polskiej ligi. Widać to nie tylko po tym oknie, w którym cała czołówka się osłabiła, a Cracovia może nawet minimalnie się wzmocniła. Widać to po całej polityce transferowej. Pasom wytykano, że tej zimy nie osłabiły się tylko dlatego, że tak naprawdę nie mają kogo sprzedać. Nawet gdyby tak było, to dla mnie żaden zarzut. Od jakiegoś czasu Cracovia jest budowana pod wynik, a nie pod wygenerowanie pieniędzy z transferów (chyba największa zmiana, jakiej Probierz dokonał w Krakowie). Nikt przecież nie brał większości z tych zawodników, z myślą, by wkrótce sprzedać ich z zyskiem. Bardzo wyraźnie widać, że Pasy szukają przede wszystkim piłkarzy w granicach 26-29 lat. Takich, którzy jeszcze wiele lat pograją, ale nikt im ich nie wyciągnie przy pierwszej lepszej okazji.

Od pierwszej konferencji w Krakowie Probierz mówił, że chce budować stabilny zespół. A stabilny w polskich warunkach oznacza nieoparty na młodzieży. Nie da się budować stabilnego zespołu na 20-letnich Polakach, bo jeśli okażą się dobrzy, po jednym sezonie zostanie się z dziesiątkami milionów złotych w rękach, ale bez całego podstawowego składu. Taka skala zmian musi skończyć się pogorszeniem wyników w kolejnym sezonie, a w efekcie pewnie stratą pracy przez trenera. Dobrze pokazuje to zresztą przykład Lecha Poznań, chwalonego za szkolenie młodzieży i generowanie kwot transferowych, ale jednocześnie ganionego za zero tituli. Budując zespół na 26-29-latkach, dokładając do nich jednego-dwóch młodszych zawodników z potencjałem sprzedażowym, można rok w rok należeć do czołówki. I tę drogę obrała Cracovia.

KANDYDACI DO SPRZEDAŻY

Inna sprawa, że mówienie, że Cracovia nie miała kogo sprzedać, to kompletna nieznajomość realiów, jakie panują dziś w Europie. Da się sprzedać dosłownie każdego. Skoro Filip Piszczek, rezerwowy Pasów, dostał pracę w Serie B, to znaczy, że Sergiu Hanca, Michał Helik, Pelle Van Amersfoort, Mateusz Wdowiak, Kamil Pestka, czy Michal Siplak (w miarę młodzi lewi obrońcy, pokazujący się w reprezentacjach!) też dostaliby angaż za granicą. Prawdą byłoby napisać, że Cracovia nie miała kogo sprzedać za dwa-trzy miliony euro. A że nie musi się rzucać na byle ochłap, jak wiele innych klubów, to się nie rzucała. Pestkę mogła sprzedać do rezerw Valencii już półtora roku temu. Podkreślałoby się, jak to wspaniale, że wypromowała kolejnego młodego Polaka. Zamiast otrzymać za młodzieżowego reprezentanta Polski marne pieniądze, Probierz woli jednak mieć podstawowego młodzieżowca. Który jeśli się odpowiednio rozwinie, może kiedyś pójść nie do rezerw dużego klubu, a do pierwszej drużyny. I dopiero wtedy przyniesie Cracovii poważne pieniądze.

DZIEDZICTWO PROBIERZA

Na słynnej konferencji prasowej w Manchesterze United Mourinho wielokrotnie podkreślał słowo „dziedzictwo”. Jego zdaniem to na tej podstawie powinno się oceniać pracę trenera w danym miejscu. Przekonywanie, że w Manchesterze odziedziczył po poprzednikach ruderę, brzmiało dość absurdalnie. Dziedzictwo Probierza w Cracovii to jednak kilkanaście lat walki o utrzymanie, czasem nieskutecznej, a wcześniej kilkadziesiąt lat notorycznego tułania się po niższych ligach. Gdyby Probierz przejął klub, który należał do czołówki i grał pięknie, a po trzech latach zrobił z niego taki, który należy do czołówki, ale gra beznadziejnie, można byłoby mu z tego powodu czynić wyrzuty. Przejął jednak klub, który na tym poziomie, co obecnie, nie grał od siedemdziesięciu lat. To naprawdę mocno niefortunny moment na krytykowanie Cracovii za styl.

 

#Cracovia
#ekstraklasa
#Michał Probierz

Najnowsze

HIT THE BAR #20: Ostatnie ostrzeżenie dla Brzęczka. Kadra wróciła i nas zmęczyła (WIDEO)

Reprezentacja Polski przegrała z Holandią i pokonała Bośnię i Hercegowinę, ale pozytywnych wniosków zbyt wiele nie ma. Michał Gutka ...

#Hit The Bar
#reprezentacja polski

Pani niewidzialna, pierwsza dama Chelsea, która obudziła imperium Abramowicza. Kim jest Marina Granowskaja?

W Chelsea jest jak dawniej. Pieniądz wiruje, a skład pięknieje. Wszystkim steruje Marina ...

#Chelsea
#marina granowskaja

Jeśli reagować, to właśnie teraz. Zawalić możemy nie jeden turniej, a z automatu dwa (KOMENTARZ)

Zbigniew Boniek wprost przyznaje, że nie ma gwarancji, aby z reprezentacją na Euro 2020 było lepiej. Do mistrzostw Europy jeszcze 10 ...

#euro 2020
#jerzy brzęczek
#Liga Narodów

Cała Polska przeprasza Jerzego Brzęczka. A czy ty wysyłałeś już kwiaty do selekcjonera? (KOMENTARZ)

Kamil Grosicki wszystko zepsuł. Polska od grilla i memów nigdy mu tego nie wybaczy. Nagl ...

#Liga Narodów
#Polska - Bośnia i Hercegowina

To twój czas, chłopaku. Piłkarze, dla których to może być przełomowy sezon Premier League

Rozpoczynający się w sobotę sezon ligi angielskiej to dla wielu zawodników młodego pokolenia szansa na to, by na poważnie wejść do w ...

#arsenal
#Billy Gilmour
#Chelsea

Polskie skrzydła, Rybus i powietrzny Glik. Bośniacka pocztówka z eliminacji (ANALIZA)

Pierwsze w historii polskie zwycięstwo w Lidze Narodów bardzo przypominało większość meczów eliminacyjnych z czasów Jerzego Brzęczka ...

#analiza
#jerzy brzęczek

Głupi i głupszy – w godnym Monty Pythona wyścigu bezmyślnych istot brawurowa ucieczka Greenwooda i Fodena

Te dwie rzeczy od dawna są mocno rozłączne: inteligencja boiskowa i inteligencja życiowa ...

#Mason Greenwood
#phil foden

Od komunistycznego raju do etatowego bicia rekordów. Ansu, będziesz legendą

Nie mógłby jeszcze pójść na wybory ani legalnie kupić alkoholu, ale już napędza dorosłą reprezentację Hiszpanii. Ansu Fati stał się ...

#Ansu Fati
#FC Barcelona
#LaLiga

Najlepszy piłkarz ekstraklasy wraca. Poważne zbrojenia mistrza Polski

W 2019 roku tuż po mistrzostwie Polski z Piastem Gliwice Joel Valencia został wybrany najlepszym zawodnikiem ekstraklasy. Po roku na ...

#ekstraklasa
#Joel Valencia

Faworyt wylatuje z dyskwalifikacją, topowy debel z walkowerem. W US Open dzieją się szalone rzeczy

Gdyby ktokolwiek przeprowadzał konkurs na najszybszy sportowy zjazd marketingowy ostatnich miesięcy, to Novak Djoković byłby na abso ...

#Novak Djoković
#tenis
#US Open
POKAŻ WIĘCEJ