newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
fot. Dave Simpson/WireImage

Manchester City przerósł w ostatnich latach pod względem sportowym odwiecznego rywala z Old Trafford, ale prawdziwi idole, wymykający się ze schematów, rozpalający zmysły tłumu, to piłkarze United. Nawet jeśli już tylko byli. Teledysk do piosenki Liama Gallaghera, wielkiego fana City, jest na to żywym dowodem.

Eric Cantona lubi eksperymentować. Francuz stał się ikoną na Wyspach Brytyjskich i nie tylko po tym, jak zdobywał cudowne bramki w barwach MUTD. Z taką samą swobodą operował piłką, jak rzucał filozoficznymi kwestiami, czy kopał z wyskoku kibica, kiedy nie spodobało mu się jego zachowanie. Przez lata kochał prowokować. Był przekleństwem dla swoich przełożonych, ale darem dla mediów, goniących za sensacją. Tak jak bracia Gallagher.

Krewcy muzycy, znani z wielu wyskoków, od lat utożsamiali się z Manchesterem City, nigdy nie kryli, że ich serce bije dla klubu z niebieskiej części Manchesteru. Liam wyznał nawet kiedyś, że w latach 90. jego życie legło w gruzach po tym jak Czerwone Diabły sięgnęły po potrójną koronę. Teraz ten sam muzyk zaangażował Cantonę do teledysku nakręconego do kawałka – przepięknego zresztą, jak cholera – „Once”.

Kimże może być w nim Eric jeśli nie królem? Gallagher w klipie pojawia się osobiście – jako sługa i szofer Cantony, popijającego wino, ubierającego się w szaty władcy, zakładającego koronę i wsiadającego do limuzyny. Jest zatem w tych dwóch krótkich migawkach, jak i w samej idei zaangażowania Francuza do takiej właśnie roli, coś podwójnie prowokacyjnego. Fani City są zdruzgotani i nie mogą wybaczyć jednemu z braci Gallagher takiej obelgi.

Manchester City miał w ostatnich latach wielkich piłkarzy, wybitnych pod względem umiejętności – Sergio Aguero, Kevin De Bruyne, czy wcześniej Vincent Kompany. Absolutni mistrzowie w swojej dziedzinie. Ale gracze, których dekady wstecz pokochał cały świat, którzy sprawili nie tylko swoją grą, ale również rock and rollową postawą poza murawą, występowali w Manchesterze United. Ani Aguero, zabójca w polu karnym, lecz wybitnie nieciekawy jako człowiek, ani De Bruyne, powtarzalny do bólu w swoich niesamowitych asystach, który nigdy nie wywołuje skandali i przemawia tylko poprzez futbol, ani grzeczny i piekielnie inteligentny Kompany, nigdy nie mogli osiągnąć statusu, jaki posiedli George Best czy Cantona.

fot. Getty Images

Fani City mogą się więc gniewać, ale – zupełnie szczerze – rozumiem Gallaghera. Poza czystą prowokacją, która była z pewnością jego celem numer jeden, on to ma we krwi, naprawdę nie mógł wziąć do teledysku żadnego z piłkarzy The Citizens. No bo kogo? Riyada Mahreza? Raheema Sterlinga? Olega Zinczenkę?
Takich graczy jak Cantona już nie ma i nie będzie. Zlatan Ibrahimović jest chyba ostatnim z tego gatunku, choć przyznam, że to jego ciągłe pieprzenie bzdur o byciu bogiem stało się tak powszechne, tak wtórne, że aż nudne. Tylko Cantona mógł zagrać u Gallaghera króla. Bo prawda jest taka, że król jest jeden, to właśnie on.

Być może ze zwykłego teledysku wyciągam zbyt daleko idące wnioski, jednak mało kto nie zgodzi się z tezą dość oczywistą: piłkarskie charaktery, faceci z jajami, mający dystans do piłki nożnej, samorodne talenty, odchodzą w zapomnienie. Romario, na którego trener we Flamengo Rio de Janiero musiał czekać, dopóki napastnik nie przesłucha po raz enty swojego ulubionego kawałka w samochodzie i wreszcie łaskawie dołączy do reszty zespołu na treningu, czy baletmistrz Ronaldinho – wszyscy oni, poza golami, asystami i wślizgami, byli przedmiotem pubowych opowieści, podziwu kibica, który nie mógł uwierzyć, że można tak dobrze grać w piłkę, jednocześnie tak bardzo nie traktując jej serio we wszystkich wymiarach.

Kibice City są przekonani, że drugi z braci Gallagherów, Noel, nigdy nie dopuściłby się tak haniebnego czynu. Muszę ich jednak zmartwić. Kilka lat temu, poproszony o skompletowanie ekipy marzeń – stworzenia z piłkarzy zespołu muzycznego, w roli wokalisty widział George’a Besta. – W każdej kapeli potrzebujesz dobrze wyglądającego gościa jako wokalisty. Georgie jest moim frontmanem, ponieważ był najwspanialszym piłkarzem wszech czasów, a do tego wyglądał cool. Tak, grał dla United, ale nie byłbym w stanie go nienawidzić – wyznał wtedy Noel.
– To samo miałem z Cantoną. Wszyscy fani City go kochali (!!!!!). Był zawsze jednym z tych piłkarzy, których chciałeś mieć w swojej drużynie. Podziwiałem go, choć kiedy strzelił zwycięskiego gola przeciwko City, życzyłem mu połamania obu nóg – dodał.

Liam Gallagher został teraz określony mianem Judasza przez fanów City, a tabloidy mają używanie, cytując z rozkoszą kolejne tweety kibiców The Citizens, choć dla mnie to zwykłe szczucie, które zresztą z całą pewnością Cantona i Gallagher mają w głębokim poważaniu. Jedyne co mogą zrobić, to śmiać się z bulgoczącego od złości internetu i – wzorem postaci granej przez Francuza w klipie – wznieść toast lampką wina za wspólny sukces.

W zalewie hejtu pod adresem muzyka znalazło się kilka wpisów-perełek. Moja ulubiona: „Wielka Brytania występuje z Unii Europejskiej, Eric Cantona gra w teledysku Liama Gallaghera, a Odion Ighalo podpisuje kontrakt z Manchesterem United. Co, do k… nędzy, dzieje się z tym światem?!”.
Odion Ighalo. Odion. Ighalo. Mogę Wam powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że nie wystąpi on nigdy w żadnym poważnym teledysku.
I jeśli, drodzy kibice United, przez cały ten tekst śmialiście się z politowaniem z Manchesteru City, to jest dzisiaj również wasz problem. W obu klubach z Manchesteru rock and roll został wyciszony.

#Eric Cantona
#Liam Gallagher
#manchester city
#Manchester United

Najnowsze

FOOTCALL #5. Krystian Bielik o sztuce kiwania się, byciu jak Yaya Toure, rozmowach z Rooneyem i kontuzji (WYWIAD)

Gdyby istniał test na polskiego piłkarza, Krystian Bielik by go nie zdał. Trudno znaleźć ...

#bielik
#derby county
#footcall

Jak się odnaleźć w niemieckim świecie: Bundesliga jako serial oglądany od połowy

Kto jest czarnym charakterem, kto kiedyś był jego kumplem, a dziś traktuje go jako wroga, kto się układa z władzą, a kto woli zginąć ...

#bundesliga
#Bundesliga jako serial

Plan już bez białych plam. Wszystko, co trzeba wiedzieć o powrocie Bundesligi

Najpierw tydzień zbiorowej kwarantanny, później kolejne testy na obecność koronawirusa i w przyszłą sobotę derby Zagłębia Ruhry. Tak ...

#BundesBACK
#bundesliga
#liga niemiecka

Łowy w kraju mistrzów świata. Jak Lipsk zasmakował we francuskich talentach

Klub z Lipska z Dayotem Upamecano, Nordim Mukiele i Christopherem Nkunku w składzie załatwił Tottenham w Lidze Mistrzów. Najstarszy ...

#BundesBACK
#bundesliga
#RB Lipsk

NFL wdraża plan A, znamy terminarz na sezon 2020. Jakie mecze warto zakreślić w kalendarzu?

W nocy z czwartku na piątek poznaliśmy terminarz NFL na sezon 2020. Liga podtrzymuje, że rozgrywki ruszą na czas, ale szykuje warian ...

#NFL

TYGODNIÓWKA #16. Krótko z przodu, długo z tyłu i wąsy na przedzie. Jak pokochałem i porzuciłem Bundesligę, a teraz ona nas wszystkich uratuje

Można było się tego spodziewać – Bundesliga ...

#Andrzej juskowiak
#andrzej kobylański

Powrót nostalgicznych wspomnień i smaczki taktyczne, czyli dlaczego będę śledził Bundesligę

Niemcy dali sygnał jako pierwsi. Bundesliga wróci 16 maja i jest pierwszą z dużych lig, która podjęła konkretną decyzję dotyczącą wz ...

#BundesBACK
#bundesliga

KICK OFF newonce #3: Carragher Challenge – wersja Premier League. Przemek i Michał składają swoje drużyny

W najnowszym Kick Off newonce Przemek Rudzki i Michał Gutka podjęli się wyzwania Jamiego ...

#Carragher Challenge
#kick off

Można zdobyć 10 mistrzostw i być niespełnionym? Losy niedocenionego Thiago

Po siedmiu latach w Bayernie Thiago Alcântara przedłużył kontrakt i rozważa nawet zakończenie kariery w Monachium. Zbliża się do trz ...

#Bayern Monachium
#bundesliga

NFL Po Godzinach #5: Wspomnienie Dona Shuli, weterani NFL zmieniają kluby (PODCAST)

W ostatniej audycji NFL Po Godzinach Michał Gutka i jego goście wspominali zmarłego legendarnego trenera Miami Dolphins. Nie zabrakł ...

#Don Shula
#NFL
#NFL po godzinach
POKAŻ WIĘCEJ