newonce logo
POKAŻ WIĘCEJ
fot. Zbigniew Luchciński / ksppolonia.pl

Ilekroć późnymi wieczorami wracałem do domu przez kładkę na Andersa, nie było sposobności, abym nie usłyszał zawartego w tytule pytania: „E, mordo! Ile jest klubów w Warszawie?”. Ta fraza była powtarzana jak mantra przez młode, bliżej niezidentyfikowane osoby, dla których warszawska wojna futbolowa pomiędzy Legią a Polonią była sposobem na życie.

Nie było dobrej odpowiedzi, bo gdy spotkałeś kibiców „Wojskowych” mówiąc: „dwa”, kończyło się w najlepszym wypadku honorowym „liściem” z otwartej ręki. Gdy odpowiadałeś, że „tylko jeden” (mając w domyśle Legię), mogłeś nadziać się na lewego prostego ze strony pseudokibica Czarnych Koszul.
Ja zawsze odpowiadałem w sposób bezpieczny i wymijający: „A ze 100″ i rozpoczynałem wymienianie wszystkich znanych mi muzycznych klubów, korzystając z nocnych doświadczeń mojego starszego brata. I tak jak udawało mi się przeżyć kolejne lata na warszawskim Żoliborzu i Muranowie, gdzie kibicowskie podziały były aż nadto widoczne, dzisiaj ta sztuka Polonii Warszawa może się nie udać.

***

Klub tonie w długach. Ostatnie dwa sparingi zespołu z Konwiktorskiej zostały odwołane, ponieważ brakuje piłkarzy, a na dzień dzisiejszy kadra zespołu liczy 11 osób (w tym dwóch bramkarzy). Jak mogliśmy dowiedzieć się z artykułu „Gazety Wyborczej” na dziś zadłużenie wobec wierzycieli wynosi ok. 1,5 miliona złotych, zaś dług wobec piłkarzy sięga 400 tysięcy. Przez pół roku drużyna trenowała na głównej płycie tylko raz. Były już szkoleniowiec Czarnych Koszul, Krzysztof Chrobak, kilka razy usłyszał, że jego zawodnicy nie wejdą na boisko, bo klub nie zapłacił. Nawet kapitan zespołu postanowił zejść z okrętu, który coraz bardziej przecieka.

Niemniej jednak na horyzoncie pojawiła się szansa ratunku dla warszawskiej Polonii, gdyż poważnie zainteresowany inwestycją w ten najstarszy (istniejący) warszawski klub, jest firma Sii Polska. Jej właścicielem jest Francuz Gregoire Nitot, który mieszka w naszym kraju od 20 lat. Na niedawnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Polonii Nitot ogłosił, że na początek może przekazać 500 tys. złotych, zaś w czerwcu dopłacić około 4 miliony złotych. To wystarczyłoby nie tylko na pokrycie długów wobec wierzycieli oraz zawodników, ale i prawidłowe przygotowanie klubu do występów w III lidze (czwarty poziom rozgrywkowy w Polsce) oraz poważne myślenie o systematycznym budowaniu drużynę pod dalsze awanse.

***

W tym momencie pojawiły się problemy w postaci szeroko zakrojonych działań sympatyków Legii Warszawa. Najpierw negatywne komentarze oraz wystawiane opinie w szeroko rozumianych social mediach na temat Sii Polska, później francuskojęzyczne transparentny na Legii, które zawierały niespecjalnie zawoalowane groźby wobec potencjalnego inwestora Polonii Warszawa. „Panie Nitot. Nie jest za późno, żeby się wycofać. Masz jeszcze klientów, przesiębiorstwo jeszcze funkcjonuje” – taki napis widniał na białym prześcieradle, które zawisło na kibicowskiej trybunie podczas meczu z ŁKS-em.
Wówczas środowisko piłkarskie najpierw bezradnie załamało ręce, a później w zdecydowany i solidarny sposób zagrzmiało. „Jeśli nie zmienia się polscy kibice i ich podejście do uczciwej, zdrowej rywalizacji to nasza piłka ugrzęźnie na dobre w tym bagnie, w którym tkwi od lat” – od kilku dni takie głosy przeważają w publicznym dyskursie, a swoje symboliczne – i nie tylko – wsparcie okazali także kojarzony zdecydowanie z Legią Krzysztof Stanowski czy jej były piłkarz Wojciech Kowalczyk.

Akcja transparentowa wymierzona w nowego inwestora Czarnych Koszul to jednak nie tylko potwierdzenie kompletnego wypaczenia idei sportu, ale też dowód wyjątkowej krótkowzroczności i jak słusznie zauważyła redakcja Weszło w swoim najnowszym tekście o wdzięcznym tytule „#BonjourGregoire – piłka nożna to my”: „Od poniedziałku do czwartku kibice Legii chodzą i malują sale szpitalne dla młodych dzieciaków. W piątek odpoczywają, a później przychodzi sobota i coś im się przestawia w głowie i stają się patolą społeczną”.
W inny, racjonalny sposób niestety nie da się wytłumaczyć zachowania pseudokibiców warszawskiej Legii, pomijając już historie z pobiciem młodego piłkarza, Jakuba Kisiela, który niedawno dołączył do zespołu warszawskiej Legii. Młodemu zawodnikowi z Łazienkowskiej porządnie się oberwało za sam fakt, iż grywał on jako nastolatek w Polonii. Na nic zdały się tłumaczenia chłopaka i jego rodziców, że Kisiel jest wiernym kibicem Legii od urodzenia, a w Polonii po prostu grywał, gdyż jego poziom nie był wystarczający na akademię Legii.

***

W tych dwóch przypadkach mierzi także brak stanowczej reakcji samego klubu, gdyż zarząd Legii w sposób bardzo bezpieczny i wymijający potępił transparenty, które pojawiły się na niedawnym meczu z ŁKS. Dokonano tego tak, aby przypadkiem nie narazić się najbardziej radykalnej grupie kibiców z „Żylety”. Panie Mioduski, w piłce nożnej, ale także – w dzisiejszym świecie – nie ma miejsca na wygodny, konformistyczny symetryzm, jaki pan uprawia. W dzisiejszym świecie należy być zawsze zdecydowanym i wyraźnie potępiać wszelkie przejawy bandytyzmu na stadionach, jak i daleko poza nimi. Natomiast przyzwyczaił pan fanów warszawskiej Legii, że Pana decyzje bardzo często są niezrozumiałe i nie po drodze im z logiką. Szkoda, bo przez taką postawę traci cała polska piłka, a potencjalni inwestorzy uciekają daleko od piłkarskich stadionów, lokując swoje oszczędności gdzie indziej.

Obecna fatalna sytuacja Polonii to składowa wielu czynników: złego zarządzania spółką przez akcjonariuszy, burzliwy i nieudany romans z Józefem Wojciechowskim, czy brak jakiegokolwiek wsparcia ze strony stołecznego ratusza. W tym przypadku o tyle znamienny i niesprawiedliwy, gdyż trzeba przypomnieć, że Legia Warszawa nie tylko dostała 500 milionów złotych na budowę „stadionu miejskiego”, ale także dzierżawi go od miasta na niezwykle atrakcyjnych, preferencyjnych warunkach. Nie ma w tym nic złego, że miejscy urzędnicy pomagają Legii, ale pojawia się poważny zgrzyt, gdy uświadomimy sobie, że na przestrzeni kilkunastu lat wspiera tylko ten jeden podmiot.

***

Stadion Polonii Warszawa przy ulicy Konwiktorskiej 6 pamięta nie tylko pierwsze powojenne mistrzostwo Polski czy pamiętny sezon 99/00, gdzie po murawie boiska biegał pierwszy (i jak na razie ostatni) czarnoskóry reprezentant Polski w piłce nożnej Emmanuel Olisadebe. Ten stadion pamięta także Sierpień ’44 i powstańcze walki oddziałów Zgrupowania „Radosław”, batalionu „Zośka” oraz „Czata 49”. Natomiast w mojej pamięci na pewno utknęła olbrzymia różnorodność wśród ludzi na trybunach. Na popularnej „Kamiennej” (kibicowska trybuna Polonii) zgodnie obok siebie zasiadały tak różne, a nawet skrajne opcje polityczne jak Antifa czy Narodowcy (do czasu). Można było spotkać tutaj typowych praskich cwaniaków w kaszkiecie Kangola, wykształciuchów i aspirującą klasę średnią, ale także Żydów, czarnoskórych, hipsterów, szybkich gości w białych „najkach tienkach”, a także silną reprezentację kobiet, która aktywnie brała udział w kibicowskim życiu Polonii. Odnosiłem takie wrażenie, że piłkarski stadion – nie tylko ten konkretny, bo stadion Legii czy Maccabi Tel Awiw ma dokładnie tak samo – to pewnego rodzaju utopia, gdzie regulaminowym 90 minutom gry przyświecał jakiś wyższy, metafizyczny cel, a mianowicie zwycięstwo ukochanej drużyny.

Uwielbiałem – i dalej uwielbiam – egalitarystyczny charakter piłkarskiego stadionu, gdzie znikają podziały i różnice znane z życia doczesnego. Mam nadzieję, że ja, ale także inni miłośnicy piłki nożnej, będziemy mogli poczuć dokładnie to samo, gdy powróci wielka (i normalna!) piłka na stadion przy Konwiktorskiej 6 w Warszawie, czego życzę sobie i Wam, bo stolica tak dużego europejskiego kraju jak Polska, zasługuje na co najmniej dwie drużyny na najwyższym poziomie rozgrywkowym jak to ma miejsce w Anglii, Włoszech czy Hiszpanii. Z nieoficjalnych informacji wynika, że jeśli potencjalny inwestor nie wystraszy się grupy bandytów z „Żylety” to do podpisania stosownych umów ma dojść jeszcze w tym tygodniu, co pozwala patrzeć z optymizmem na dalszą przyszłość Polonii Warszawa.

KACPER PONICHTERA

#dariusz mioduski
#Gregoire Nitot
#jakub kisiel
#Legia Warszawa
#polonia warszawa

Najnowsze

100 pysznych cytatów o futbolu, które bawią, uczą i wzruszają (CZĘŚĆ 2)

Piłkarskie mecze to również bitwy na słowa. Dla Portugalczyka Jose Mourinho spotkanie zaczyna się na długo przed pierwszym gwizdkiem ...

#brian clough
#cytaty o futbolu

Dom z papieru. Jak piłkarze tracili kontakt z rzeczywistością

Fabryka snów poznaje słowo „mniej”. Kryzys właśnie obnaża specyficzną ekonomię piłki — tę, w której zawodnik jest panem sytuacji, a klub musi się panu podporządkować. Pensje pr ...

#Koronawirus
#pieniądze
#prawo Bosmana

Mama jako menedżer, Chełmno, Porto i Tomasz Wieszczycki wołający Scottiego Pippena. Grzegorz Mielcarski w audycji „Futbol i cała reszta” (WIDEO i PODCAST)

W kolejnej audycji z cyklu „Futbol i cała re ...

#grzegorz mielcarski
#fc porto

Rywalizacja oparta na czystym szacunku. Jak Manning może pomóc legendzie Brady’ego

Tom Brady jest nadal głodny. Odszedł z New England Patriots w poszukiwaniu kolejnego Super Bowl, a pomógł mu w tej decyzji dawny naj ...

#NFL
#Peyton Manning

Pirat ze sztuczną inteligencją. Analizował sens transferów, teraz walczy z koronawirusem

Esteban Granero ma dopiero 32 lata, jest czynnym piłkarzem i prezesem pionierskiej firmy zajmującej się wykorzystaniem sztucznej int ...

#Esteban Granero
#Koronawirus
#LaLiga

MMA na telefon, czyli quiz w „Jurasówce”. Słuchaj podcastu!

Kwarantanna nie zatrzymuje "Jurasówki". Łukasz "Juras" Jurkowski w ostatniej audycji rozmawiał z ciekawymi gośćmi ze świata sportów ...

#sporty walki
#Jurasówka
#podcast

Z NOGĄ W GŁOWIE. Nieunikniona rzeź organizmów piłkarzy dla ratowania branży

Gdy epidemia się skończy, piłka będzie się musiała toczyć praktycznie non-stop aż do lipca przyszłego roku. Bez przygotowań, bo prze ...

#kontuzje
#Koronawirus
#piłka nożna

TYGODNIÓWKA #11. Liczenie cudzych pieniędzy i sto porad w kwestii pomagania innym. Kluby przedsiębiorstwa i kluby jak rodzina

Nie ma dnia, żebym nie przeczytał co najmniej jednego tekstu o sposobie, w jaki świat fu ...

#Koronawirus
#premier league
#Tygodniówka

Hans-Dieter Flick zostaje w Bayernie. Q, który został Jamesem Bondem (KOMENTARZ)

Nie ma znaczenia, czy sezon jeszcze ruszy, czy już nie drgnie. Nikt już nie zrobi bardziej spektakularnej kariery niż niespodziewany ...

#Bayern Monachium
#bundesliga

Hateley: Mój najlepszy moment w karierze przyszedł tuż po najgorszym. To najlepiej podsumowuje futbol (WYWIAD)

Czy Ekstraklasa jest lepsza od szkockiej ligi? Jak to jest mieć dziadka i ojca, którzy b ...

#ekstraklasa
#Piast Gliwice
#Tom Hateley
POKAŻ WIĘCEJ